Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
vs
Dzisiaj o 19:00
vs
Dzisiaj o 14:30
vs
Dzisiaj o 15:00
Polecamy
Żużlowe opowiadanie cz.1
 11.04.2017 20:13
O tym, co Krecik zobaczył a czego nie wiedział

Ta mordka mówiła sama za siebie. Jeszcze nigdy nie widziałem tak przerażonej miny.

- I mówię wam, ni stąd ni zowąd usłyszałem dźwięk kosiarki. Przecież to niedziela myślę, czas odpoczynku i relaksu – mówił z przejęciem nasz kolega – a mi tu nagle wszystko się trzęsie, sypie. Myślę, że to koniec świata się zbliża.

 - Ale o co chodzi? – zapytała Wiewiórka nie mogą już doczekać się finału tej opowieści.

- No wychodzę na górę, a że słońce świeciło więc zbyt dużo nie zobaczyłem, bo to jaskrawe cuś mnie mocno oślepiło. Chowam się pod ziemię, znów wyściubiam nosek a tam coś na mnie prosto jedzie. Więc szybko znów głowa w dół –w głosie słychać było lęk. Chyba nawet taki, jedyny w swoim rodzaju.

- Kreciku, co się stało? Co to było? – dopytywał Jeżyk.

- Kolczasty, gdybym ja wiedział co to było, to bym was tu nie zwołał. Taki hałas trwał ponad dwie godziny po czym ustał. Do teraz nie wiem co to było. – po czym rozłożył swoje łapki na znak bezradności jaka go ogarnęła. Owszem. Zwierzątko domyślało się, że to wyjątkowe zdarzenie nie było normalnym zjawiskiem. W końcu ledwo uszedł z życiem.

- I trwało ponad dwie godziny – powtórzył pod nosem Królik, próbując w ten sposób uruchomić swoje rozleniwione szare komórki.

- Mi nic nie przychodzi do głowy – oznajmił Jeż przerywając trwającą już jakiś czas ciszę.

- Zastanówcie się – rzekła Sowa patrząc na zgromadzonych, którzy odwzajemnili swój wzrok. Mamy początek kwietnia. Hałas budzący Krecika przykuł jego uwagę. Postanowił wyjrzeć na zewnątrz co nie było mądrym pomysłem bo i tak nic nie zobaczył, a jeszcze mogła się jemu przydarzyć krzywda – ciągnął swoją wypowiedź Puchacz. A z każdym wypowiedzianym słowem uwaga pozostałych coraz bardziej zakotwiczała się na upierzonej wyroczni. Ten z kolei widząc coraz większe zaciekawienie jeszcze bardziej budował napięcie zadając pytanie – A drogi Kreciku, czy w tej krótkiej chwili, gdy twoja główka z oczkami, zmniejszającymi swoje źrenice gdy tylko odrobina promyków słonecznych je oświetli, była nad glebą, wyczułeś swoim noskiem jakiś zapach? Krecik zamknął powieki, opuścił główkę i uruchamiając proces myśleniowy próbował coś sobie przypomnieć.

- TAK ! – krzyknął niespodziewanie Krecik a uczynił to w momencie, w którym wszyscy już raczej pogodzili się, że z tej mąki chleba nie będzie. – Był taki charakterystyczny zapach, taki, taki ….. taki … -

- No jaki? – nie mogli już wytrzymać pozostali zgromadzeni.

- No taki charakterystyczny – Krecik nie potrafił sprecyzować swoich myśli.

- Nie ma co. Ułatwiłeś nam do granic możliwości – ironizowali pozostali. Mimo to szukali jednak ratunku w latającym Omnibusie. Sowa jednak ani myślała otworzyć swój dziób. Przeczuwała co to mogło być, jednak nie będąc w 100% pewną, raczej nie chciała podejmować ryzyka. Do stracenia miała bardzo wiele. Autorytet budowany latami, gdy to z bezbłędną precyjzą potrafiła wytypować, przepowiedzieć lub wydedukować poszukiwaną informację mógł upaść. „Nie” – myślała sobie Sowa. Za dużo zmiennych, za mało danych, a i obserwator praktycznie niewidzący. Niech główkują – tak sobie dalej dumając pierzasty zamknął powieki i poszedł spać. Pozostali mieli szacunek do starszej koleżanki. Nie chcąc wybudzać „Inteligenta Lasu” przeszli kawałek dalej, nad strumyk aby dokończyć swoje rozważania. Wtem, gdy dyskusja trwała jeszcze w najlepsze zjawił się Pelikan.

-Witajcie przyjaciele! Jak ja Was dawno nie widziałem. Lecę sobie i patrzę, nad naszym strumykiem zebranie moich znajomych. Zazwyczaj to w tym miejscu można Was spotkać pod koniec jesieni, gdy zapasy na zimę są zrobione. Wtedy się żegnamy i każdy udaje się w swoją stronę. Co więc takiego się stało, że dziś na początku kwietnia wszyscy tutaj się zjawiliście?

- Cześć latający kolego – w imieniu całej grupy głos zabrał Jeżyk. Widzisz, nasz kolega Krecik dziś o mało co nie stracił swojego żywota. – a mówiąc to, ton stawał się coraz smutniejszy,

- Jak to? – z niedowierzaniem odpowiedział Pelikan, Krecik to prawda?

Krecik podjął głos i opowiedział przybyszowi całe swoje zdarzenie. Gdy skończył mówić, Pelikan zaczął chyba wszystko rozumieć. Zanim jednak przeszedł do sedna sprawy zadał jedno pytanie: „Mieszkasz tam gdzie zawsze?” Krecik potaknął głową. Pelikan niedowierzał koledze. Chcąc uściślić informacje zadał pytanie uzupełniające: „A w czasie zimowej wędrówki nie pomyliłeś przypadkiem korytarzy?” Krecik zdumiał. Cała reszta natomiast spojrzała na czarnego stworka. Pelikan ciągnął dalej. „Przecież wiemy, że twój wzrok z roku na rok się pogarsza. On już nawet swoją moc traci pod ziemią. Według mnie po prostu pomyliłeś tunel. Wszedłeś w jakiś labirynt, pewnie nawet nie swój i dostałeś się na jakieś opustoszałe miejsce. Stąd pomyślałeś, że jesteś u siebie. Hałasy jednak wybiły Cię z rytmu. Postanowiłeś zobaczyć co to jest. Wyszedłeś na górę a tam niespodzianka”. W tym momencie zakończył Pelikan. Zgromadzeni zastygli.

- Ale skąd ty to wiesz? Na jakiej podstawie to mówisz?– zapytał Królik.

- Tak się składa, ze byłem ostatnio na meczu żużlowym. W którymś z biegów zawodnik nieoczekiwanie skręcił, tak jakby ktoś mu wyszedł pod koła -  w tym momencie spojrzał na Krecika. Reszta to domniemana prawda, po czym puścił oczko i poczekał na owacje. Te jednak nie nastąpiły. Zwierzęta były pod wrażeniem opowiedzianych newsów.

- Tej, on dobry jest, normalnie Holmes – powiedziała Wiewiórka

- Nawet lepiej. – licytował Królik, po czym dodał – Puchacz tez wiedział, zadając pytanie o charakterystyczny zapach. Chodziło jemu o metanol.

- A Ty skąd znasz takie rzeczy? – zapytała Łasica.

-  Na żużlu to my się tu wszyscy znamy. I o żużlu możemy godzinami mówić. Ale że też nam do głowy nie przyszło. – dziwiła się Wiewiórka.

- No właśnie –  powtórzyli pozostali.

 

Podobał Ci się ten artykuł?
Daj plusa autorowi, by zwiększyć jego szanse na nagrodę!
Aktualna ocena: 8
Michał Lewandowski (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (2)
2 tygodnie temu
Samo życie...
Plusik! ;))
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
" - Na żużlu to my się tu wszyscy znamy. I o żużlu możemy godzinami mówić. Ale że też nam do głowy nie przyszło. – dziwiła się Wiewiórka.

- No właśnie – powtórzyli pozostali."
Hahaha ! Fajna pointa !
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com