Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Od Bartka do Bartosza
 18.04.2017 19:46
Przemiana na naszych oczach

Sprawdziły się niekorzystne prognozy pogody dla żużlowej Polski.  Z czterech zaplanowanych na mijający weekend spotkań, tylko jedno doszło do skutku. Dzięki niezawodnemu miastu, nad którymi opiekę sprawują ?Anioły?, inauguracyjna kolejka nie zakończyła się kompletną porażką. Mecz, który mogliśmy śledzić na MotoArenie, mógł ?powalić na kolana?. Dramaturgia, wynik oscylujący wokół remisu oraz pełna przepychanek walka zrekompensowała, choć powierzchownie pozostałe, ligowe niewypały. Można uznać, że żużlowy sezon został otwarty.

 

Spotkały się dwie równorzędne drużyny. O tym, że widowisko powinno zachwycić, nawet największego ignoranta, raczej nikt nie miał wątpliwości. Zespoły, które w zeszłorocznym finale rozdzieliły między sobą medale z najcenniejszych kruszców rozpoczęły tegoroczną rywalizację. Ale nie będę tutaj kusił się o jakiekolwiek podsumowania, których pełno w różnego rodzaju gazetach i portalach. Każdy kto chciał i widział, sam sobie podsumował widowisko. Ja za to zatrzymam się bliżej jednej postaci, bo taki jest mój cel. Nie jest nim Martin Vaculik, który swoją jazdą chyba jednak zasłużył, aby wspomnieć o nim choć parę osobnych słów. Jednak nie za moją sprawą. Na tapetę, lub do tablicy chciałbym wywołać 22 ? letniego gorzowianina, związanego z miejscową Stalą, namaszczonego przez samego Tomasza Golloba ? Bartosza Zmarzlika. Ten jeździec, który na torze zadebiutował w 2010 roku poczynił niemałe postępy w swojej krótkiej, sportowej karierze. Drużynowy i Indywidualny Mistrz Europy Juniorów, Drużynowy i Indywidualny Mistrz Świata Juniorów, Drużynowy Mistrz Świata oraz brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata już nigdy nie będzie tym samym Bartkiem, którego w 2011 roku mijałem w parku maszyn, gdy wraz ze swoją drużyną przyjechał na sparing mecz z PSŻ Lechmą Poznań. Jak ja żałuję chwili, gdy po prostu minąłem go ot tak sobie, zapalony bardziej, aby zdobyć autograf Nickiego Pedersena a później także wspólne zdjęcie z Duńczykiem. Chwili się nie cofnie, ale mając przed oczami tamtego młodego gorzowianina, a ostatni obraz, obecnie 22 ? letniego zawodnika, nie trudno oprzeć się wrażeniu, że czas przeminął. Bartka Zmarzlika już nie ma. Przekroczył wiek seniorski. W 15. gonitwie inauguracyjnego meczu, miał słuszne lub mniej, pretensje z którymi podskoczył do budki telefonicznej i nie siląc się na jakieś uprzejmości wymienił kilka zdań z sędzią spotkania. Krzyki, nerwy u tego zawodnika widziałem pierwszy raz ja osobiście. Może i miały kiedyś miejsce wcześniej jednakże mi nie utkwiły w pamięci. Nie tak jak wydarzenia z Lanego Poniedziałku.  Bartosz Zmarzlik czuje, że jest kimś innym, kogo stać na coś więcej.  Nie jest już tym młodym chłopcem, który stawia pierwsze kroki. Przykładem innych zasłużonych zawodników i on pokazuje swój charakter, bez którego o końcowe wiwaty i laury może ciężko. Ma bycie w planach Mistrzem Świata. Nie może ustępować, nie może pokazać słabości. Chcąc być najlepszym wśród najlepszych trzeba nieustannie się zmieniać.

 

Ważne w tym wszystkim, aby nie zatracić siebie. Bardzo łatwo jest stracić kontrolę nad sobą, a popuszczane co rusz granice mogą doprowadzić do degradacji lub samodestrukcji. Oczywiście trochę popłynąłem z tym ostatnim określeniem, nie mniej jednak trzeba nad sobą zachować pewną kontrolę. W świat idzie obrazek, który potem trudno będzie wytłumaczyć tak na chłodno. Emocje opadną, słowa zostaną, wspomnienia będą i wrócą w najmniej oczekiwanym momencie. Nie pozostaje więc nic innego jak życzyć Panu Bartoszowi Zmarzlikowi kolejnych sukcesów zawodowych i radości z jazdy dla biało ? czerwonej flagi. 

Podobał Ci się ten artykuł?
Daj plusa autorowi, by zwiększyć jego szanse na nagrodę!
Aktualna ocena: 4
Michał Lewandowski (za: inf. własna / wikipedia)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2015 Zuzelend.com