Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Nie tędy droga
 09.09.2017 21:57
Każda dyscyplina sportowa, ma w swoim założeniu budzić emocje.

Najlepiej gdyby były one związane jedynie ze zdrową rywalizacją. Odmian kategorii mamy niezliczoną ilość. Każdego roku pojawiają się często nowe dziedziny, w których staramy się wyłonić tego jednego, najlepszego. Jest się czemu dziwić? W żadnym wypadku. We krwi człowieka płynie chęć zwyciężania. Udowodnienia, że jestem najlepszym. Zwycięstwo jednak smakuje najlepiej, gdy startują najlepsi, a żadne zewnętrzne czynniki nie wypaczają wyniku.

 

Podkreślałem to nie raz. Żużel jest tą dyscypliną sportową, która jest mocno uzależniona od pogody. Na jej przychylność liczymy podczas każdych zawodów „czarnego sportu”. Słoneczna, ciepła a nade wszystko sucha aura jest wskazana do prawidłowego rozegrania meczów i turnieju. Problem pojawia się wówczas, gdy pogoda zrobi nam psikusa i spuści krople wody. Zaczyna się dramat dla organizatorów, którzy walcząc z czasem starają się doprowadzić nawierzchnię do w miarę bezpiecznego stanu. Jeżeli nie jest to możliwe, zawody powinny być przekładane, ku oczywiście niezadowoleniu większej grupy kibiców. Niestety żużel tak jak inne dyscypliny sportowe zarabia na siebie marketingiem. Są osoby, które wyłożyły na reklamę ogromne sumy pieniężne i nie wyobrażają sobie, aby zainwestowany pieniądz nie zwrócił się z procentem. Stąd też widoki które ostatnimi czasy mogliśmy częściej zaobserwować. Doprowadzanie na siłę do rozegrania zawodów, choć w większości przypadków należałoby podjąć zgoła odmienną decyzję.

 

Jaki jest tego efekt? Zamiast żużlowego spektaklu mamy antyreklamę żużla. Jazda gęsiego od startu do mety już dawno przestała interesować publikę na stadionach. Zamiast walkę między żużlowcami obserwujemy walkę z torem. Takie zawody nudzą, nawet jeżeli startują takie nazwiska jak Holder, Sajfutdinow czy Zmarzlik. Taką jazdą ciężko zainteresować przyszłych potencjalnych sponsorów dyscypliny.

 

Rodzi się pytanie kto dla kogo tu pracuje. Kibice chcą oglądać walkę, emocje. Żużlowcy chcą rywalizować o pieniądze sponsorów, a organizatorzy o wpływy kibiców. Jeżeli nie ma widowiska nie ma kibiców. Tu koło się zamyka.

 

Na tym interesie nikt nie chce stracić. Mnogość turniejów nie pozwala na ich przekładanie. Rodzą się komplikacje związane z kalendarzem startów. Ale czy to jest wytłumaczenie dla rozgrywania zawodów na siłę? Tor, który jest niebezpieczny nie jest gotowy do sportowej rywalizacji. A przecież tego oczekujemy. Nie kontuzji, które i tak wyeliminowały już kilku zawodników w tym sezonie. Nie jazdy jeden za drugim. Chcemy oglądać mijanki na torze, który w 100% będzie to gwarantował. Tor po opadach niestety nie spełnia takich wymogów

 

Sztuka dla sztuki. Takie odnoszę wrażenie oglądając kolejne odsłony turniejów. Nieważne jak. Ważne że odjechane. Ważne, że pieniądze w kasetce się zgadzają. Niestety ale wbrew oficjalnym stanowiskom pokusiłbym się o stwierdzenie, że zdrowie zawodników w tym momencie nie jest na pierwszym miejscu. A powinno być. Bo to oni zarabiają dla Was drodzy organizatorzy pieniądze. I warto byłoby o ich bezpieczeństwo jednak zadbać. Zadaj sobie pytanie. Czy Ty wyjechałbyś na taki tor przez siebie przygotowany, kładąc na przeciwległą szalę własne zdrowie? 

Podobał Ci się ten artykuł?
Daj plusa autorowi, by zwiększyć jego szanse na nagrodę!
Aktualna ocena: 3
Michał Lewandowski (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (4)
3 miesiące temu
Z perspektywy bardzo wielu lat jako kibic mając porównanie z dawnych a przełom obecnych to w czasach przeszłych też odbywały się zawody i to niekiedy na jeszcze trudniejszych torach „kopa” próbowano sobie radzić stosując rożne metody jak np: podpalanie rozlanej benzyny na torze a nawet metanolu celem osuszenia toru. Co do torów oraz infrastruktury stadionów tory były o innej nawierzchni innym granulacie posiadały pod torem drenaż. Rzekomy postęp, media ,magia spowodowały ,że zmieniły się priorytety parcie morz-no- krótko bogackich na wynik. Zmieniono technologię nawierzchni zaczęto dosypywać glinki rzekomo ma właściwości wiązania (tylko po ilu latach) nie zastanawiając się ,że właśnie ta glinka i inne dodane materiały będą stanowiły przeszkodę dla przenikania wody do drenażu oraz gruntu Po padających deszczach na tych właśnie torach tworzy się breją. Breja breją ale dlaczego Anglicy Skandynawowie radzą sobie z takimi nawierzchniami bo przecież oni mają więcej opadów. Wszystko polega na tym ,że mają do tego odpowiedni przygotowany sprzęt inną technologię nawierzchni itd. i są w stanie bardzo szybko przygotować dany tor. Jednak Nas w Naszej dumie narodowej Nas to nie interesuje aby wysłać toromistrzów oraz innych na podpatrywanie czy też szkolenie ,przecież My wiemy ,że w rzekomej najlepszej lidze świata wszystko robimy najlepiej mamy co drugiego rzekomego eksperta oraz speca w dosypywaniu nawierzchni. W prowadzono komisarzy tory równe jak stoły a jak popada to po zmianie struktury nawierzchni gwiazdy jako przyblakłe gwiazdeczki nie potrafią jechać i jeszcze protestują. W czasach przeszłych nie protestowano zakładali kaski ,maski, okulary i jazda i wtedy można było zobaczyć technikę oraz umiejętności jazdy bo to byli herosi nie startowali dla kasy tylko dla zwycięstwa zgodnie z duchem sportu. Obecnie na świecie dla popularyzacji tej dyscypliny wybiera się niszowe ośrodki za czasów byłej komuny o bardzo kiepskiej infrastrukturze tak było obecnie. Całkiem innym zagadnieniem jest rozwój technologiczny sprzętu żużlowego postęp oraz przygotowania sprzętu przez tunerów doprowadziły do coraz większej nudy na torach zwiększyły się odległości pomiędzy zawodnikami znikła rywalizacja w wyprzedzaniu a i sprzęt w innych warunkach torowych sobie nie radzi kibice mają zgaduj zgadulę dopasuje się no może teraz. Nikt nie myśli nie zajmuje się w tym obecnie niszowej dyscyplinie a chociażby nad produkcją opon na inne warunki pogodowe mało tego bo w produkcji na normalne warunki zaczyna brakować opon. Co raz częściej zadaje sobie pytanie czy to magia czy to blef a może utopia ? Chyba jednak z wskazaniem na utopia.
  Lubię
  Nie lubię
+2
3 miesiące temu
tylko że My mamy właśnie taką mentalność. Dopóki się nic nie stanie jest ok. Jak się coś wydarzy to wtedy płaczemy ... nad rozlanym mlekiem.
  Lubię
  Nie lubię
3 miesiące temu
Thomsen jechał bez gogli i wyprzedził Bierre'go.
Tor ciężki po deszczu (Gdańsk-Tarnów)
Można ? Można !!!
A panienki niech nie beczą !
  Lubię
  Nie lubię
3 miesiące temu
Trochę ten artykuł jest na "wyrost"
Szkolenie młodzieży kuleje. Nauczysz młodzieńca jeździć na betonie to zaraz będzie płacz jak trochę pokropi.
Nie tędy droga.
Mistrza poznaje się po tym, że pojedzie na kartoflisku po ulewie :)))
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com