Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Wyboista droga do gwiazd
 22.11.2017 11:36
Któż z nas spodziewał się, że okres transferowy po zakończeniu obecnego sezonu będzie taki gorący?

Nazwisk, które zmieniły swoją przynależność klubową jest sporo. Niektóre z nich były bombą informacyjną stanowiącą  wabik dla czytelników popularnych serwisów internatowych czy klasycznych wydań papierowych. Doyle`a , Holtę, Hancocka czy Cieślaka łączy coś więcej niż tylko to, że przyszły sezon popracują w innym miejscu niż dotychczas. Łączy sposób zakończenia swojej współpracy z dotychczasowym partnerem(!).

 

Czymże jest słowo wypowiadane drugiej osobie? Może warto byłoby się cofnąć do czasów średniowiecznych, epoki rycerzy w zbrojach, dla których dotrzymanie słowa było honorem. Jego lekceważenie równało się hańbą dla rodu a niektórych sytuacjach kończyło się nawet na szubienicy. Tragiczna to nieco wizja ale takie były ówczesne realia.

 

Należałoby to przypomnieć nie tylko tym dżentelmenom ze wstępu artykułu ale całej społeczności zawodników. Ci jednak powinni być takim wzorem – przykładem dla pozostałych. Greg uchodzi w tym środowisku za faceta z nienaganną klasą. „Sympatyczny”, „uśmiechnięty” – takie epitety dominują w ocenie żużlowca ze Stanów Zjednoczonych. Ile w tym prawdy? Trzeba przyznać, że facet nieźle pracuje nad swoim wizerunkiem. Choć przez cały sezon „ogórkowy” słyszymy o jego „dziwnym” traktowaniu polskich pracodawców ( nieodbieranie telefonu bo ucho bolało; w ostatniej chwili odesłanie podpisanej umowy), to szybko zapominamy o tym w sezonie żużlowym. Jedna rzecz jednak budzi we mnie zdumienie. Jak to możliwe, że ten „sympatyczny zawodnik” w takim wąskim gronie, potrafi znaleźć kolejny klub mimo tego, jak Amerykanin traktuje dotychczasowych „żywicieli”? Nie jestem wstanie tego zrozumieć.

 

Jason Doyle w rozmowie z Cieślakiem ponoć miał potwierdzić, że w przyszłym sezonie będzie nadal reprezentował barwy Myszki Miki. Warunkiem podpisania kontraktu było pozostanie na stanowisku trenerskim Marka Cieślaka. Trener początkowo deklarował, że tak właśnie zrobi. Na dniach dowiedzieliśmy się, że jego decyzja jest inna i szeregi klubu z Zielonej Góry opuszcza. Jak w całym tym zamieszaniu ma odnaleźć się polski kibic? Kto tu ściemnia? Kto pierwszy podjął decyzję o przeprowadzce? Z oświadczenia Zielonogórskiej ekipy dowiadujemy się, że jeszcze tydzień temu Marek Cieślak miał umowę podpisać. Ale może w głowie trenera kadry pojawiła się wizja przenosin już wcześniej?

 

O Holcie zbyt dużo wspominać nie chce. Przecież Norweg z polskim paszportem gdziekolwiek by nie wylądował wszędzie czuje się jak w domu i w każdym klubie chciałby zakończyć karierę. Miło z jego strony. Jeżeli jednak chciałby dotrzymać słowa to już powinien o tym myśleć, aby realizować swoje postanowienia.

 

Okres transferowy na polskim rynku to fikcja. Kluby z zawodnikami rozmawiają już w trakcie sezonu. Wtedy ustalają warunki. To jest błąd na którym chyba nikt się nie uczy, zwłaszcza prezesi klubów. Zawodnicy potrafią wystawić do wiatru klub z gotową umową do podpisania, gdy na horyzoncie pojawi się lepsza perspektywa. Gdyby nie było danego słowa to takie zachowanie idzie zrozumieć. Należy jednak potępić kogoś, kto obiecuje, że podpis złoży ale tego nie uczyni.

 

Może warto byłoby odwrócić sytuację? A gdyby tak kluby się zmówiły i na przykładzie jednego czy dwóch zawodników ( tych najczęściej niedotrzymujących słowa)  zaczęli obiecywać gwiazdorski kontrakt a potem się z niego wycofywali?. W takim przypadku zawodnik zostałby na lodzie a inni być może zrozumieją, że słowo jest czasem ważniejsze od pieniędzy. Do takiej jednak decyzji trzeba dojrzeć. Do takiej strategii potrzeba przysłowiowych „jaj”. Bez tego prezesi nadal będą naciągani z każdej niemal strony. Ale jeżeli oni nie potrafią zatroszczyć się o własne pieniądze to kto ma to zrobić? Liczą zapewne, że kibic wyłoży pieniądze na bilet aby podziwiać gwiazdy na torze. W ten sposób zrekompensują sobie powstałą dziurę budżetową. A co jeżeli kibic się zbuntuje, bo drużyna nie pojedzie mimo obecności takich gwiazd w składzie? To jest strategia długofalowa, o której nadal nie mamy pojęcia.

Podobał Ci się ten artykuł?
Daj plusa autorowi, by zwiększyć jego szanse na nagrodę!
Aktualna ocena: 3
Michał Lewandowski (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (1)
3 tygodnie temu
Fajny felieton.
Krótko i na temat. Aż chce się czytać
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com