Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
DMPJ w Rybniku: Tarnów minimalnie lepszy od gospodarzy
 12.06.2018 22:49
Grupa Azoty Unia Tarnów triumfowała w rozegranej dzisiaj na torze w Rybniku III rundzie grupy B Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. Podium uzupełniły drużyny ROW-u Rybnik oraz Stali Rzeszów.

Najskuteczniejszymi zawodnikami dzisiejszych zawodów okazali się Patryk Rolnicki (Grupa Azoty Unia Tarnów) oraz Lars Skupień (ROW Rybnik), którzy zdobyli komplety punktów (11+1).

 

 

 

 

 

Wyniki:
 
I. Grupa Azoty Unia Tarnów - 25:
16. Patryk Rolnicki (3,3,3,2*) 11+1
17. Dawid Rempała (2*,2*,0,0) 4+2
18. Mateusz Cierniak (3,1,3,3) 10
 
II. ROW Rybnik - 24:
1. Lars Skupień (3,2*,3,3) 11+1
2. Przemysław Giera (2*,1*,3,w) 6+2
3. Robert Chmiel (3,2*,2,-) 7+1
22. Mateusz Tudzież (w) 0
 
III. Stal Rzeszów - 19:
10. Arkadiusz Potoniec (0,-,1,1*) 2+1
11. Michał Curzytek (1,3,0,2) 6
12. Aureliusz Bieliński (3,1,-,2) 6
25. Mateusz Rząsa (2*,3) 5+1
 
IV. Orzeł Łódź - 17:
4. Jakub Miśkowiak (1,3,2,3) 9
5. Mateusz Błażykowski (d,2*,1,2) 5+1
6. Maciej Kuromonow (2,0,0,1*) 3+1
 
V-VI. forBET Włókniarz Częstochowa - 16:
19. Dominik Majchrzak (-,u,-,-) 0
20. Bartosz Świącik (d,2,2,0) 4
21. Mateusz Świdnicki (1,3,1*,1) 6+1
28. Michał Gruchalski (1,2,3) 6
 
V-VI. Speed Car Motor Lublin - 16:
7. Wiktor Lampart (3,w,3,2*) 8+1
8. Emil Peroń (2*,1,2,3) 8+1
9. Oskar Bober - ns
 
VII. KSM Krosno - 4:
13. Krystian Stefanów (1,1,1,1) 4
14. Konrad Stec - ns
15. Daniel Bajor - ns
 
Bieg po biegu:
1. Skupień, Giera, Miśkowiak, Błażykowski (d)
2. Lampart, Peroń, Curzytek, Potoniec
3. Rolnicki, Rempała, Stefanów
4. Chmiel, Skupień, Gruchalski, Świącik (d)
5. Miśkowiak, Kuromonow, Lampart (w)
6. Bieliński, Rząsa, Stefanów
7. Cierniak, Rempała, Świdnicki, Majchrzak (u)
8. Skupień, Chmiel, Peroń
9. Curzytek, Miśkowiak, Bieliński, Kuromonow
10. Świdnicki, Świącik
11. Rolnicki, Chmiel, Giera, Rempała
12. Miśkowiak, Błażykowski, Stefanów
13. Rolnicki, Peroń, Cierniak
14. Rząsa, Świącik, Świdnicki, Curzytek
15. Giera, Tudzież (w)
16. Cierniak, Rolnicki, Błażykowski, Kuromonow
17. Lampart, Gruchalski, Świdnicki
18. Skupień, Curzytek, Potoniec, Giera (w)
19. Gruchalski, Błażykowski, Kuromonow, Świącik
20. Peroń, Lampart, Stefanów
21. Cierniak, Bieliński, Potoniec, Rempała

Dominik Niczke (za: row.rybnik.com.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (100)
4 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz:
Obejrzałem z tablicy konferencję Nawrockiego. Powiem tyle- padłem na podłogę z wrażenia. Szacunek dla gościa.
to jest super gosc
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
Obejrzałem z tablicy konferencję Nawrockiego. Powiem tyle- padłem na podłogę z wrażenia. Szacunek dla gościa.
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz:
Janusz Kołodziej w wyjazdowym meczu Fogo Unii Leszno z Grupą Azoty Unią Tarnów (43:47) zdobył 9 punktów. Nieźle, choć z drugiej strony tarnowski tor zna jak własną kieszeń, więc pewnie można było spodziewać się lepszego wyniku. Sam zainteresowany przyznał, że to spotkanie miało dla niego olbrzymi ciężar gatunkowy. Obciążenie psychiczne było dużo, bo przecież w Unii Tarnów się wychował i spędził wiele lat. Dodatkowym kłopotem była wojna psychologiczna, jaką miał z nim toczyć jego macierzysty klub w ostatnich dniach przed zawodami. Takie informacje wyciekają od osób z leszczyńskiego klubu.
Kołodziej miał dostawać dziwne telefony z zaproszeniami na spotkania, które w ostatniej chwili były odwoływane. Już w trakcie meczu było trochę zamieszania z polami startowymi, z których startował zawodnik. Kilka osób zwróciło uwagę, że były one zalewane wodą, przez co żużlowiec mógł mieć kłopoty z wyjściem spod taśmy.
Wszyscy wiemy, że dwie nasze polewaczki się zepsuły i w meczu z Fogo Unią korzystaliśmy z wozu straży pożarnej - tłumaczy nam trener Unii Paweł Baran. - Nad wozem straży nie było żadnej kontroli, bo tam jest dysza z wodą i nie ma tego jak regulować. Można jedynie wyjść z auta i wyłączyć pompę. Jeśli ktoś komuś zalał pole, to był to czysty przypadek. Zawsze wychodziłem z założenia, że jak ktoś pod kimś dołki kopie, to sam w nie wpada. Zresztą, gdybym miał polewaczkę, to takie spekulacje byłyby bardziej uprawnione. Trzy dysze dawałyby większą możliwość polewania toru. Tu był jeden strumień po szerokości i koniec.
Nie chce mi się wierzyć, że nie ma kontroli nad tymi dyszami w wozie strażackim, coś Baran tutaj kręcisz
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz:
Mecenas Jerzy Synowiec mówi, że sprawa rozmów Motoru z Łagutą może być moralnie wątpliwa z racji zawieszenia zawodnika za doping, ale nie robiłby z tego sprawy. - Mamy tu pewną niezręczność, ale z drugiej strony Łaguta ma już takie problemy, że kolejnych bym mu nie dokładał - mówi Synowiec. - Zawodnik stracił na długi czas prawo wykonywania zawodu, nie może z tego tytułu zarabiać pieniędzy, więc nie odbierajmy mu szansy na rozmowę o przyszłości. W żużlu rynek dodatkowy jest wąski, więc ta walka o zawodnika jest szczególna i różnych dziwnych sytuacji nie unikniemy. Pamiętam, jak będąc prezesem Stali Gorzów, rozmawiałem z Jasonem Crumpem o kontrakcie gdzieś na lotnisku. On to chciał ukryć, bo był wtedy żużlowcem innej drużyny.
A czy przepisy powinny być zmienione tak, by zawodnik zawieszony nie mógł rozmawiać z klubami o kontrakcie? - Jestem przeciwny, bo to byłby jednak z takich przepisów, który i tak nie byłby respektowany. To by było trochę tak, jak z Dudkiem, który w pewnym momencie zawieszenia za doping nie wytrzymał i wyjechał na trening. Przepisy tego zabraniały, więc mógł być zawieszony na kolejne miesiące. Dobrze, że wtedy do tego nie doszło, bo według mnie to jedno ze zbędnych obostrzeń. Nie ma sensu dokładać zawodnikom, którzy i tak wystarczająco cierpią - kwituje Synowiec.
Ciekawe czy Grisza trenuje sobie u Kokina jak nikt nie widzi?:)

Lebiedzia w wywiadzie z Anitą Mazur przy okazji meczu Loko-Orzeł powiedział, że mieszka 5 km od stadionu, na stadionie ma w magazynie sprzęt, wychodzi z domu, wsiada na rower i jedzie na stadion, gdzie ma klucze od magazynu, wyciąga sobie sprżęt i lata po torze.

Ciekawe czy Griszka ma klucze?:)
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz:
W PZM słyszymy, że żadne przepisy nie zabraniają rozmów transferowych z Grigorijem Łagutą. W jego przypadku nie obowiązują te zasady, które dotyczą żużlowców aktualnie związanych kontraktami z jakimś klubem. Łaguta z powodu zawieszenia za doping formalnie nie jest z nikim związany, więc o kontrakcie może rozmawiać, z kim chce i kiedy chce. Nie może jedynie go podpisać. W związku potwierdzają nasze wcześniejsze informacje, że to może zrobić dopiero w połowie maja 2019 roku, kiedy zostanie otwarte pierwsze okno transferowe po wygaśnięciu kary zawieszenia zawodnika. Stanie się to w marcu 2019 roku.
Także z punktu widzenia przepisów antydopingowych (na obecnym etapie zabraniają one Łagucie wspólnych treningów z drużyną, czy też pojawiania się na meczach w obrębie parku maszyn) nie ma żadnych przeciwwskazań, by jakiś klub prowadził rozmowy z zawodnikiem zawieszonym przez POLADA. Oczywiście o kontrakcie, który może wejść w życie w maju 2019 roku, może rozmawiać z Łagutą nie tylko Speed Car Motor Lublin, ale i ROW Rybnik, czy też każdy inny klub.
Sępy się na Griszkę rzucają :) O Motorze to wyszło, ciekawe ilu jest jeszcze "nieusłyszanych" :)
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
W tym momencie jesteśmy numerem jeden w Polsce. Nie ma się jednak czym szczycić, bo jesteśmy najlepsi, jeśli chodzi o miejską dotację. Mamy najniższe wsparcie z miasta w Polsce. Dostajemy 300 tysięcy brutto, z czego jedną trzecią oddajemy za wynajem stadionu. Bardzo zabolało mnie, gdy dowiedziałem się, że Polonia Bydgoszcz ma 1,5 mln, choć klub zajmuje ostatnie miejsce w lidze - mówi Nawrocki w rozmowie z "Nowiny24.pl". Nie do końca ma jednak rację, gdyż KSM Krosno dostało od miasta 120 tysięcy złotych, natomiast na konto Arge Speedway Wanda Kraków z miejskiej kasy na ten sezon nie wpłynęła ani złotówka.
Trudno dziwić się irytacji właściciela Stali Rzeszów. Biznesmen co rusz zaskakuje ciekawymi inicjatywami, sprawiając, że o rzeszowskim klubie mówi się bardzo wiele. - Pieniądze by się przydały. Nie wziąłbym ich do kieszeni. Cały czas są nowe pomysły, rozsławiamy żużel. W wystawianych miastu fakturach nie piszemy, że to pieniądze na wypłaty dla zawodników. Chodzi o promocję miasta, a wydaje mi się, że ona w tym roku jest rewelacyjna. Ze wstępnej analizy wynika, że teraz, w połowie sezonu, trzykrotnie przebiliśmy wartości z całego ubiegłego sezonu. O Rzeszowie sporo się mówi - przyznaje.
- Już słyszymy od topowych zawodników, że w przyszłym roku chcieliby podjąć z nami rozmowy. Nie wiem jednak, czy jest sens wzmacniać skład, skoro mamy bardzo dobrą kadrę - dodaje Nawrocki.
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
Janusz Kołodziej w wyjazdowym meczu Fogo Unii Leszno z Grupą Azoty Unią Tarnów (43:47) zdobył 9 punktów. Nieźle, choć z drugiej strony tarnowski tor zna jak własną kieszeń, więc pewnie można było spodziewać się lepszego wyniku. Sam zainteresowany przyznał, że to spotkanie miało dla niego olbrzymi ciężar gatunkowy. Obciążenie psychiczne było dużo, bo przecież w Unii Tarnów się wychował i spędził wiele lat. Dodatkowym kłopotem była wojna psychologiczna, jaką miał z nim toczyć jego macierzysty klub w ostatnich dniach przed zawodami. Takie informacje wyciekają od osób z leszczyńskiego klubu.
Kołodziej miał dostawać dziwne telefony z zaproszeniami na spotkania, które w ostatniej chwili były odwoływane. Już w trakcie meczu było trochę zamieszania z polami startowymi, z których startował zawodnik. Kilka osób zwróciło uwagę, że były one zalewane wodą, przez co żużlowiec mógł mieć kłopoty z wyjściem spod taśmy.
Wszyscy wiemy, że dwie nasze polewaczki się zepsuły i w meczu z Fogo Unią korzystaliśmy z wozu straży pożarnej - tłumaczy nam trener Unii Paweł Baran. - Nad wozem straży nie było żadnej kontroli, bo tam jest dysza z wodą i nie ma tego jak regulować. Można jedynie wyjść z auta i wyłączyć pompę. Jeśli ktoś komuś zalał pole, to był to czysty przypadek. Zawsze wychodziłem z założenia, że jak ktoś pod kimś dołki kopie, to sam w nie wpada. Zresztą, gdybym miał polewaczkę, to takie spekulacje byłyby bardziej uprawnione. Trzy dysze dawałyby większą możliwość polewania toru. Tu był jeden strumień po szerokości i koniec.
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
Mecenas Jerzy Synowiec mówi, że sprawa rozmów Motoru z Łagutą może być moralnie wątpliwa z racji zawieszenia zawodnika za doping, ale nie robiłby z tego sprawy. - Mamy tu pewną niezręczność, ale z drugiej strony Łaguta ma już takie problemy, że kolejnych bym mu nie dokładał - mówi Synowiec. - Zawodnik stracił na długi czas prawo wykonywania zawodu, nie może z tego tytułu zarabiać pieniędzy, więc nie odbierajmy mu szansy na rozmowę o przyszłości. W żużlu rynek dodatkowy jest wąski, więc ta walka o zawodnika jest szczególna i różnych dziwnych sytuacji nie unikniemy. Pamiętam, jak będąc prezesem Stali Gorzów, rozmawiałem z Jasonem Crumpem o kontrakcie gdzieś na lotnisku. On to chciał ukryć, bo był wtedy żużlowcem innej drużyny.
A czy przepisy powinny być zmienione tak, by zawodnik zawieszony nie mógł rozmawiać z klubami o kontrakcie? - Jestem przeciwny, bo to byłby jednak z takich przepisów, który i tak nie byłby respektowany. To by było trochę tak, jak z Dudkiem, który w pewnym momencie zawieszenia za doping nie wytrzymał i wyjechał na trening. Przepisy tego zabraniały, więc mógł być zawieszony na kolejne miesiące. Dobrze, że wtedy do tego nie doszło, bo według mnie to jedno ze zbędnych obostrzeń. Nie ma sensu dokładać zawodnikom, którzy i tak wystarczająco cierpią - kwituje Synowiec.
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
W PZM słyszymy, że żadne przepisy nie zabraniają rozmów transferowych z Grigorijem Łagutą. W jego przypadku nie obowiązują te zasady, które dotyczą żużlowców aktualnie związanych kontraktami z jakimś klubem. Łaguta z powodu zawieszenia za doping formalnie nie jest z nikim związany, więc o kontrakcie może rozmawiać, z kim chce i kiedy chce. Nie może jedynie go podpisać. W związku potwierdzają nasze wcześniejsze informacje, że to może zrobić dopiero w połowie maja 2019 roku, kiedy zostanie otwarte pierwsze okno transferowe po wygaśnięciu kary zawieszenia zawodnika. Stanie się to w marcu 2019 roku.
Także z punktu widzenia przepisów antydopingowych (na obecnym etapie zabraniają one Łagucie wspólnych treningów z drużyną, czy też pojawiania się na meczach w obrębie parku maszyn) nie ma żadnych przeciwwskazań, by jakiś klub prowadził rozmowy z zawodnikiem zawieszonym przez POLADA. Oczywiście o kontrakcie, który może wejść w życie w maju 2019 roku, może rozmawiać z Łagutą nie tylko Speed Car Motor Lublin, ale i ROW Rybnik, czy też każdy inny klub.
  Lubię
  Nie lubię
4 miesiące temu
Nasi wczoraj wygrali zawody, przywieźli na 5-1 leszno na smoku oraz na 4:2 spartę
PePe dwucyfrówka wczoraj z przypieczętowanym zwycięstwem w ostanim biegu
Jensen miazga
Dudek jak zwykle trzyma poziom
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com