Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Przewodniczący GKSŻ odpowiada na krytykę pod adresem IMP
 21.08.2014 15:20
Po finale Indywidualnych Mistrzostw Polski w środowisku żużlowym rozgorzała dyskusja na temat malejącej rangi i prestiżu tych rozgrywek. Pojawiały się licze opinie, iż winę za to ponosi Główna Komisja Sportu Żużlowego. Przewodniczący GKSŻ Piotr Szymański odpiera te zarzuty.
Sternik Komisji w swoim felietonie "Szpila przewodniczącego" odniósł się między innymi do głosów, jakoby zawodnicy lekceważyli zmagania o krajowy czempionat, gdyż są one kiepsko opłacane:
 
Marian Maślanka pisał ostatnio o konieczności podwyższenia apanaży za finał IMP. Jednak GKSŻ ani PZM nie są organizatorami tej imprezy i nie mają z tego żadnych dochodów. Wszystkie prawa do zysków z tego turnieju oddajemy klubowi. Od lat jest tak, że finał IMP jest nagrodą dla klubu, który zdobędzie Drużynowe Mistrzostwo Polski. GKSŻ i PZM, zgodnie z regulaminem narzuca pewien minimalny pułap nagród, a to czy będzie coś więcej, to już jest dobra wola gospodarza. My i tak podnieśliśmy w ostatnim czasie finansowe stawki dla finalistów IMP o sto procent. Teraz płacimy 500 zł za punkt i 400 zł ryczałtu za każdy bieg. Do 2012 roku stawki wynosiły 200 zł za punkt i 150 zł za bieg. Obecnie podstawowe nagrody finansowe w IMP są dość podobne do tych obowiązujących w Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi.
 
W komentarzach po IMP eksperci często podkreślają słabnącą frekwencję na tych zawodach, wytykając Szymańskiemu i GKSŻ brak działań marketingowych na rzecz podniesienia prestiżu IMP, na przykład poprzez zmianę formuły organizacji zawodów i ich komercjalizację. Przewodniczący twierdzi natomiast, że Komisja cały czas pracuje nad uatrakcyjnieniem rozgrywek. Jako przykład podaje reformę formuły rozgrywania zawodów:
 
Narzeka się na wysokość nagród i frekwencję w IMP, ale ja tylko przypomnę, że kilka lat temu chciałem wprowadzić zmiany, które mogły korzystnie wpłynąć na rozwój i wizerunek tej imprezy. Chciałem odejść od formuły, że finał IMP jest nagrodą dla drużynowego mistrza Polski. Uważałem, że lepiej będzie, jak PZM będzie zawierał umowę z dowolnym, wybranym przez siebie organizatorem tak jak to obecnie w przypadku meczów z udziałem reprezentacji Polski. Na takie rozwiązanie nie było jednak zgody. Wszyscy byli przeciwko. Poprzestaliśmy więc na zmianach, na które zgoda była. Podniesienie nagród to jedno, ale przecież uatrakcyjniliśmy formułę wprowadzając dwa dodatkowe wyścigi, czyli bieg ostatniej szansy i finał. Poza tym mamy w finale najlepszych, ponieważ są dzikie karty dla uczestników Grand Prix i dla obrońcy tytułu. Dla tych co zapomnieli, niech przypomną sobie kryzys jaki przeżywał IMP na początku tej dekady.
 
Bardzo ciekawe rzeczy przeczytałem w książce Jacka Walkiewicza „Pełna moc możliwości”. To a propos polemik, których w mediach pełno. A jak to jest z racją i prawdą? – „Każdy ma swoją prawdę. Ludzie lubią polemizować z tym, co mówią inni. Zaczynają zdanie od „Nie masz racji …”, dalej zaś przedstawiają swoją rację. W skrajnych przypadkach bronią wszystkich swoich racji jako jedynych słusznych i monolitycznych, czyli wykutych w kamieniu”. Dalej Walkiewicz pisze o tym, że prawda jest plastyczna i o racjoholikach, którzy dla obrony swojego zdania są gotowi nawet do użycia siły. Zostawiam te stwierdzenia do refleksji dla naszego środowiska. - kończy Szymański
Tomasz Jastrzębski (za: polskizuzel.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2024 Zuzelend.com