Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Kontuzja zniszczyła sezon
 30.10.2018 19:47
Był kandydatem do walki o medale, lecz kontuzja zniszczyła jego sezon. Reprezentant Wielkiej  Brytanii Daniel Bewley, zakończył rywalizację Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów 2018 na ósmym miejscu. 19-latek znalazł się tak wysoko mimo, iż nie wystartował w ostatniej rundzie IMŚJ w Pardubicach.
Walka o tytuł najlepszego juniora świata 2018 nie rozpoczęła się dla Bewleya najlepiej. 19-latek w Daugavpils był dopiero dziesiąty, z siedmioma punktami na koncie. Najszybszy tego dnia Maksym Drabik wyjechał z Łotwy z dwudziestoma „oczkami”. Różnica była więc spora. W Lesznie było już zdecydowanie lepiej. Brytyjczyk wywiózł z Polski czternaście punktów, pokonując między innymi zawodnika gospodarzy Dominika Kuberę oraz rodaka, Roberta Lamberta
 
Niestety, Bewley pod koniec sierpnia brał udział w fatalnie wyglądającej kraksie podczas meczu ligi brytyjskiej. Doznał skomplikowanego urazu nogi - połamał ją w kilku miejscach. To oznaczało dla niego przedwczesny koniec bardzo udanego sezonu. 
 
- Uderzyłem w bandę. Po chwili spojrzałem w dół, spojrzałem na moją nogę i od razu stwierdziłem, że ona nie powinna tak wyglądać. To nie było miłe doświadczenie - mówił po wypadku Brytyjczyk. 
 
Po dwóch rundach IMŚJ Bewley miał na swoim koncie aż dwadzieścia jeden punktów i spore szansę na walkę o najwyższe lokaty.
 
Na szczęście mimo skomplikowanych urazów, Brytyjczyk zachowuje pogodę ducha, a jego noga powoli wraca do sprawności. Bewley potwierdza, że będzie gotów na początek przyszłego sezonu. 
 
- Póki co noga wciąż trochę boli, ale jest zdecydowanie lepiej niż było. Wszystko powoli wraca do normy. Jest już coraz mocniejsza. Pozostałe urazy także goją się bez zarzutu - powiedział młody reprezentant Wielkiej Brytanii.
 
Daniel Bewley ma przed sobą jeszcze dwa lata startów jako młodzieżowiec. Z pewnością powalczy jeszcze o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. Oby tylko omijały go kontuzje, a dostarczy fanom wiele radości ze swojej widowiskowej jazdy.
Redakcja (za: inf.prasowa)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (35)
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
Hokejówka xD
tak
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
bytom - torun 3-6
braow
Hokejówka xD
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
Zawodnik, ZUS i Skarbówka musi być na 0
mnie interesowalby tylko klub
jak koles przyniesie kwit ze klub mu nie wisi zadnej kasy i on nie bedzie roscil zadnych prtensji o kase
klub jedzie dalej
to w 1 kolejnosci
ponziej kolejne rzeczy jak skarbowka i zus
i wswzzytkie kwity gotowe na 1 listopada.
jak nie masz won od razu
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Na początku maja Mitchell Davey ścigał się w barwach Birmingham Brummies. W piątym wyścigu doszło do groźnej kraksy, w której udział wzięło aż czterech zawodników. Australijczyk został odwieziony do szpitala, gdzie stwierdzono u niego liczne urazy - przebite płuco, uszkodzenie kręgosłupa, złamanie łopatki i aż 12 połamanych żeber. Urodzony w Queensland zawodnik pauzował prawie sześć miesięcy.
- Powrót na motocykl po tak długim czasie to niezwykła sprawa. Psychicznie, gdy czułem się nieco lepiej, stawiałem sobie kolejne małe cele w walce o powrót do zdrowia. Za każdym razem gdy fizjoterapeuta wyznaczał co mam zrobić, starałem się być o krok do przodu - powiedział po powrocie szczęśliwy Davey.
Australijczyk przyznaje, że nie jest jeszcze do końca sprawny. - Po jeździe czułem, że moje ramię jest mocno zmęczone i osłabione, ale to normalne. Jeszcze trochę czasu zajmie mi odbudowanie siły i masy mięśniowej - wyjaśnił.
Powrót na tor to z pewnością ważny moment dla zawodnika Birmingham. - To był prawdziwy psychologiczny kop. Ściganie się na torze, na którym doszło do wypadku tak naprawdę dało odpowiedź, czy jestem w stanie nadal jeździć i czy myślę o tym, co się stało czy nie - dodał.
Dopiero po powrocie na tor Australijczyk zdecydował się opowiedzieć o tym, z czym zmagał się przez sześć miesięcy walki o powrót do zdrowia. - Nie mogłem się ruszyć w łóżku. Nawet zmiana prześcieradła to był wielki ból i wyczyn. Największy problem był z oddychaniem. Uczucie, kiedy robisz cokolwiek i masz problem ze złapaniem oddechu, jest naprawdę fatalne. Towarzyszył mi prawdziwy rollercoaster emocji. Byłem zły, przybity, a za moment tryskałem energią i chciałem wracać do ścigania - przyznał szczerze Davey.
Lekarze byli sceptyczni co do jego powrotu na tor. - Gdy udałem się na konsultacje usłyszałem, że powinienem dać sobie jeszcze parę miesięcy. Moja ogólna sprawność fizyczna bardzo pomogła w rekonwalescencji. Początkowo mówiło się, że potrzebuję trzech miesięcy na zrośnięcie kości i aż sześciu miesięcy, by w ogóle wrócić do jakiejkolwiek fizycznej aktywności - powiedział Australijczyk.
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
nie boj nic
juz tak bym skonsrtuowal zapisy ze gdyby zobaczyli 1 zl dlugu
mieliby pelne gacie
ze won do 2 ligi
warunkiem do przystpienia do rozgrywek starczy
BRAK DLUGOW WOBEC ZAWONDIKOW
jak zawodnik przyniesie podpisany papier ze KLUB SPACIL GO CO DO 1 GROSZA to jada
, a jak klub tego nie zrobil to juz problem zaowndika
PODPIS JEGO BEDZIE ZE SPALCONY i nie rosci zadnych pretencji fifnansowych do klubu itd..
Zawodnik, ZUS i Skarbówka musi być na 0
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
bytom - torun 3-6
braow
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
Wymyśli sztuczne regulaminy finansowe by obchodzić Przemek takich jak Ty. I jadą na konstrukcji regulamin plus umowy cywilno prawne. Taka Wanda była licencyjne czysta, ale zalegała sponsorskie i zawsze warunkowe dostawała.
nie boj nic
juz tak bym skonsrtuowal zapisy ze gdyby zobaczyli 1 zl dlugu
mieliby pelne gacie
ze won do 2 ligi
warunkiem do przystpienia do rozgrywek starczy
BRAK DLUGOW WOBEC ZAWONDIKOW
jak zawodnik przyniesie podpisany papier ze KLUB SPACIL GO CO DO 1 GROSZA to jada
, a jak klub tego nie zrobil to juz problem zaowndika
PODPIS JEGO BEDZIE ZE SPALCONY i nie rosci zadnych pretencji fifnansowych do klubu itd..
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
ja nie znam klubu ktory po soenie ma dlugi
nie licze tych jak wy co kredyt maja
to inna bajka
zawodnicy spaceni i mozna jechac
tarnow nie spalcil i do 2 ligi na tak dlugo az splaca
szkdoa ze mnie nie mam w komisji licnecyjnej
oj by sie obudzili w klubach
moze w 1 roku bylby szok
ale po roku byloby czysciutko i kazdy by wiedzial ze masz dlug won
Wymyśli sztuczne regulaminy finansowe by obchodzić Przemek takich jak Ty. I jadą na konstrukcji regulamin plus umowy cywilno prawne. Taka Wanda była licencyjne czysta, ale zalegała sponsorskie i zawsze warunkowe dostawała.
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
pełna zgoda. Ja też bym nie odpuścił.
nie dosc ze maja dlugi to do tego walek z licnecja poszedl na stadion
o czym nawet sady publicznie sie przyznal
i oszukal ekstralige
to jakis zart jak ich z tym dlugiem dopuszcza do jazcdy w 1 lidze.
jakikolwike by on nie byl
i tutaj nei wazne czy to jest TARNOW czy to ostrow, czy rzeszow
masz dlug won
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
ja nie znam klubu ktory po soenie ma dlugi
nie licze tych jak wy co kredyt maja
to inna bajka
zawodnicy spaceni i mozna jechac
tarnow nie spalcil i do 2 ligi na tak dlugo az splaca
szkdoa ze mnie nie mam w komisji licnecyjnej
oj by sie obudzili w klubach
moze w 1 roku bylby szok
ale po roku byloby czysciutko i kazdy by wiedzial ze masz dlug won
pełna zgoda. Ja też bym nie odpuścił.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2022 Zuzelend.com