Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Tauron SEC: Kai Huckenbeck - Dobrze jeździć przeciwko najlepszym
 11.09.2019 10:14
Jedynym reprezentantem Niemiec w tegorocznym cyklu TAURON SEC jest Kai Huckenbeck. Zawodnik z Wuppertal miał już okazję zaznajomić się z Mistrzostwami Europy, ponieważ w przeszłości trzykrotnie startował z jednorazową dziką kartą, a przed rokiem po raz pierwszy w karierze pojawił się na starcie w roli stałego uczestnika. Nie był jednak w stanie włączyć się w walkę o medale i wiele wskazuje, że teraz może być podobnie.

Huckenbeckowi brakuje przede wszystkim pokaźnych zdobyczy punktowych. W tym roku jeszcze ani razu nie zakończył zawodów z dwucyfrowym wynikiem na koncie. Najbliżej było w Gustrow i Vojens, gdzie zdobywał odpowiednio dziewięć i osiem punktów. W międzyczasie przytrafiła mu się jednak wpadka w Toruniu, ponieważ na Motoarenie wywalczył zaledwie pięć oczek. Nie trudno się domyślić, że walka o czołowe pozycje wymaga znacznie bardziej przekonujących występów. Bez tego nie uda się awansować do najważniejszych biegów dnia, czyli barażu i wielkiego finału.

 

O Huckenbecku nie można jednak powiedzieć, że odstaje na tle rywali. Pomimo niewielkiego doświadczenia w mistrzowskich imprezach, potrafi toczyć równorzędne boje z innymi żużlowcami. Wystarczy spojrzeć na jego statystyki. W tym roku połowę biegów, w których brał udział, zakończył na pierwszej, bądź drugiej pozycji. Inna statystyka pokazuje jednak, że średnio w co trzecim wyścigu meldował się na mecie bez żadnej zdobyczy punktowej. Prawdopodobnie stąd się wzięły wszystkie jego straty do najlepszych żużlowców.

 

Warto zaznaczyć, że zawodnicy, którzy obecnie znajdują się w czołowej trójce klasyfikacji generalnej maksymalnie dwa razy dojeżdżali do mety na ostatnim miejscu, z kolei Huckenbeck aż pięć. Niemiec na pewno dysponuje sporym potencjałem, ale musi notować znacznie mniej wpadek, żeby to w pełni wykorzystać. Zawodnik podkreśla jednak, że starty w Mistrzostwach Europy pomagają mu w rozwoju.

 

- Występy w TAURON SEC nauczyły mnie, że ściganie jest naprawdę bardzo trudne, zwłaszcza w tak silnie obsadzonej imprezie. Startuje tu wielu ekstraligowych zawodników, więc poziom jest bardzo wysoki. Na pewno nie jest mi łatwo, ale z drugiej strony dobrze jest jeździć przeciwko najlepszym żużlowcom i czerpać z tego wartościową lekcję na przyszłość. Dla mnie to świetne doświadczenie. Naprawdę doceniam, że organizatorzy ponownie przyznali mi stałą dziką kartę. Te zawody są dla mnie bardzo ważne. Traktuję to jako kolejny krok naprzód – zdradza niemiecki zawodnik.

 

Huckenbeck powoli może myśleć już o finałowej rundzie TAURON SEC, która odbędzie się w Chorzowie 28 września. Na razie Niemiec zajmuje ósme miejsce w klasyfikacji generalnej i ma osiem punktów straty do strefy medalowej oraz siedem oczek do piątego miejsca, gwarantującego utrzymanie w cyklu na kolejny sezon.

 

Teoretycznie wciąż może jeszcze poprawić swoją pozycję i zakończyć sezon z sukcesem na koncie, ale w praktyce musiałby liczyć na serię nienajlepszych występów swoich bezpośrednich rywali, a jednocześnie sam pojechać znacznie lepiej, niż dotychczas. Patrząc na wyniki wcześniejszych rund, wydaje się, że może być trudno o taki zbieg okoliczności, ale to nie zmienia faktu, że Huckenbeck już nie może się doczekać zawodów na Stadionie Śląskim, a wszystko z powodu… kibiców.

 

- Uważam, że kibice w Polsce są naprawdę szaleni. To coś zupełnie innego w porównaniu z Niemcami. Oczywiście można spotkać u nas wielkich fanów żużla, ale tłumy Polaków robią na mnie znacznie większe wrażenie. Moim zdaniem to jest niesamowite – ocenia żużlowiec. – Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się więcej zawodników z Niemiec, którzy będą mogli brać udział w takich turniejach i doświadczać tej wspaniałej atmosfery – dodaje.

 

Kai Huckenbeck doskonale zdaje sobie sprawę o czym mówi, ponieważ już przed rokiem miał okazję pojawić się na starcie zawodów w Chorzowie, więc na własne oczy widział co działo się na stadionie. Pod względem sportowym nie zapewnił sobie jednak zbyt wielu pozytywnych wspomnień. Wszystko z powodu upadku, którego doświadczył już w swoim pierwszym biegu.

 

Tuż po starcie Niemiec zaczął nabierać prędkości na wyjściu z pierwszego łuku, ale w pewnym momencie zahaczył o tylne koło jadącego na prowadzeniu Andreasa Jonssona i doprowadził do karambolu, w którym uczestniczył także Andrzej Lebiediew. Na szczęście Huckenbeck zdołał wrócić do parku maszyn o własnych siłach, a potem wystartował jeszcze w dwóch kolejnych biegach. Nie zdobył w nich jednak ani jednego punktu i zdecydował, że już więcej nie pojawi się na torze.

 

- To był dla mnie naprawdę zły dzień. Już w pierwszym biegu spowodowałem wypadek i w ten sposób przekreśliłem swoje szanse na dobry wynik w tych zawodach. Biorę winę na siebie, bo tor był bardzo dobrze przygotowany. To był mój faul, który wykluczył mnie z rywalizacji. Miałem nadzieję, że będę w stanie dojechać do samego końca, ale niestety musiałem się wycofać – wspomina Huckenbeck.

 

W tym sezonie zawodnik na pewno zrobi wszystko, żeby powetować sobie porażkę sprzed roku. Teraz wreszcie będzie chciał czerpać radość z jazdy na legendarnym Stadionie Śląskim, w towarzystwie licznie zgromadzonej publiczności. Patrząc trochę szerzej, można zastanawiać się czy Huckenbeck ma szansę stać się wkrótce pierwszoplanową postacią niemieckiego żużla.

 

W ostatnich latach czarny sport w Niemczech kojarzył się przede wszystkim z Martinem Smolińskim. To właśnie on był postrzegany jako żużlowa wizytówka tego kraju. Teraz jednak coraz więcej szans otrzymuje jego młodszy rodak, który może znacznie częściej pokazywać się szerokiej publiczności, a przy okazji stara się budować swoją pozycję na arenie międzynarodowej.

 

Nie da się ukryć, że obu zawodnikom zależy na rozwoju i promocji niemieckiego żużla, ale z pewnością obaj toczą również korespondencyjny pojedynek o palmę pierwszeństwa w oczach środowiska. Czy w tej chwili można jednoznacznie stwierdzić, który z nich jest górą?

 

- Wydaje mi się, że jesteśmy mniej więcej na tym samym poziomie. Wszystko zależy od dnia i aktualnej dyspozycji. Oczywiście, że kiedyś chciałbym być lepszy od niego. Każdy zawodnik stara się pokazać swoją siłę. Ja również próbuję być numerem jeden w Niemczech – zakończył Kai Huckenbeck.

Redakcja (za: inf.prasowa)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (136)
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
Haha
Oj tam oj tam :D
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
...........!:}}}}}}}}}
Haha
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
wszyscy przezyli? haha
u mnie nie haha
...........!:}}}}}}}}}
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
Co za dzień!:}}}}}}}}}} Ręce opadają:}
wszyscy przezyli? haha
u mnie nie haha
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
siema
Co za dzień!:}}}}}}}}}} Ręce opadają:}
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
Dzień doberek!
siema
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
1. Mateusz Affelt (KS Toruń)
2. Mateusz Jabłoński (GTM Start Gniezno)
3. Hubert Jabłoński (KS Unia Leszno)
4. Krzysztof Lewandowski (GTM Start Gniezno)
5. Damian Ratajczak (KS Unia Leszno)
6. Dawid Rybak (WTS Sparta Wrocłąw)
7. Antoni Mencel (KS Unia Leszno)
8. Seweryn Orgacki (GKM Grudziądz)
9. Jan Rachubik (KM Cross Lublin)
10. Jakub Staszewski (GKŻ Wybrzeże Gdańsk)
11. Patryk Nater (Unia Tarnów)
12. Wiktor Przyjemski (BTŻ Polonia Bydgoszcz)
13. Dawid Pecyna (KS Stal Gorzów)
14. Mateusz Panicz (WTS Wrocław)
15. Lech Chlebowski (KS PGG ROW Rybnik)
16. Piotr Świercz (Unia Tarnów)
17. Wiktor Rafalski (GKM Grudziądz)
18. Franciszek Karczewski (Włókniarz Częstochowa)
19. Maksym Borowiak (KS Unia Leszno)
20. Oskar Paluch (KS Stal Gorzów)
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
Dzień doberek!
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
Główna Komisja Sportu Żużlowego poinformowała, że turniej rozegrany zostanie na torze w Grudziądzu. Przed rokiem złote medale wywalczyli młodzieżowcy Unii Tarnów, którym w tym roku nie udało się przebrnąć fazy eliminacyjnej. Szansę na obronę tytułu zachował jedynie Patryk Rolnicki, którego ujrzymy w barwach miejscowego MRGARDEN GKM-u. W turnieju wystąpi także dwójka naszych pozostałych medialnych podopiecznych - Wiktor Lampart i Mateusz Bartkowiak. Start zaplanowano na godzinę 18:30.

Numery startowe:
1,2,3,22 - Bocar Włókniarz Częstochowa
4,5,6,23 - MRGARDEN GKM Grudziądz
7,8,9,24 - Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów
10,11,12,25 - Francepol Falubaz Zielona Góra
13,14,15,26 - PGG ROW Rybnik
16,17,18,27 - Bogdanka Motor Lublin
19,20,21,28 - KS Stal Gorzów
  Lubię
  Nie lubię
2 tygodnie temu
Przede wszystkim chodzi o przygotowywanie nawierzchni na kwalifikacje i na zawody. Nowy przepis byłby genialny w momencie, gdy Phillowi Morrisowi udawałoby się powtórzyć tor z kwalifikacji na sobotnich zawodach. To jest oczywiście niemożliwe, bo żużlowy tor to nie asfaltowa szosa (jak w Formule 1), a dodatkowo warunki pogodowe w ciągu doby mogą się zmienić diametralnie. - Zawodnicy wybierają numery startowe mając na względzie to, czego doświadczyli w kwalifikacjach, a to potem wszystko przewraca się do góry nogami. Na kwalifikacjach nawierzchnia może być twarda i równa jak stół, a w dniu zawodników organizatorzy np. ją bronują albo bardziej pieczołowicie przygotowują start. W tym niestety nie ma powtarzalności – podkreśla Krzysztof Cegielski, szef Stowarzyszenia Żużlowców „Metanol“.
Czy jest zatem możliwość, by żużlowców bardziej zachęcić do starań podczas kwalifikacji? Kilku obserwatorów rzuciło pomysł, aby wprowadzić punktację dla najlepszych, która liczyłaby się do generalnej klasyfikacji. To zdecydowanie zmieniłoby obraz nowego przepisu. - Nie wiem czy jest sens nagradzać zawodników z czołówki kwalifikacji jakimiś punktami do generalnej klasyfikacji cyklu. Myśląc tak na szybko i nieco żartobliwie, to BSI mogłoby przeznaczyć dla najlepszych zawodników jakąś nagrodę finansową. Na pewno by się nie pogniewali – śmieje się Cegielski.
- Warto dyskutować nad tym co zrobić, żeby te kwalifikacje były bardziej opłacalne dla zawodników. Ciężko w tym momencie coś wymyślić. Widzimy, że są statystyki różnego rodzaju, mnóstwo cyferek, a przychodzą zawody i jest zupełnie coś innego. Taki jest żużel i trudno cokolwiek wyrokować – zaznacza były reprezentant Polski, a obecnie menedżer Janusza Kołodzieja.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com