Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Zagadkowa forma Lebiediewa
 06.10.2017 22:06
Nie da się ukryć, że lider cyklu SEC po trzech rundach – Andrzej Lebiediew - notuje ostatnimi czasy poważną zniżkę formy. Czy Łotysz zdoła się przełamać w Lublinie i sięgnie po złoto?
Biorąc pod uwagę występy zawodnika Betardu Sparty Wrocław w półfinale PGE Ekstraligi, kiedy to ekipa z województwa dolnośląskiego mierzyła siły z Cash Broker Stalą Gorzów, wydawać by się mogło, że Andrzej Lebiediew boryka się z największymi kłopotami w tym sezonie. Na Stadionie Olimpijskim błysnął tylko raz, kiedy to wspólnie z mistrzem świata juniorów, Maksymem Drabikiem, przywiózł „za plecami” Przemysława Pawlickiego oraz Linusa Sundstroema. Dwa punkty i bonus to było wszystko, co mógł tego dnia dać drużynie. Jeszcze gorzej było 10 września w Gorzowie, gdy 23-latek zanotował tylko dwa „oczka”. Kibice we Wrocławiu oraz dziennikarze zaczęli spekulować, czy nie lepiej byłoby w finale postawić na Tomasza Jędrzejaka, kosztem właśnie Lebiediewa.
 
 
Rafał Dobrucki zaufał jednak jednemu ze swoich liderów z fazy zasadniczej, a ten… zdobył w Lesznie zaledwie jeden punkt. Fatalna jazda, bez błysku i szybkości była obrazem formy Łotysza w pierwszej odsłonie finału. Mimo olbrzymiej krytyki, Dobrucki znów dał mu szansę. W rewanżu było nieco lepiej. Cztery punkty i bonus na własnym torze, to jednak wciąż nie jest ten Andrzej Lebiediew, którego znamy chociażby z tegorocznej edycji SEC. Mistrzostwo Polski z Wrocławiem przepadło.
 
 
Występy w finale Elitserien pokazały, że - tak naprawdę - nie wiemy czego się spodziewać po obecnej formie Łotysza. Pierwszy finał, który jego Smederna Eskilstuna jechała u siebie – niespecjalnie wyszedł. Trójka, dwójka i dwa zera, dały razem pięć „oczek”. Zupełnie inaczej było w Vetlandzie. Na torze rywala, zarówno Andrzej, jak i Smederna, jechali jak natchnieni. 9 punktów i bonus wygląda tak dobrze, że obrazu nie psuje nawet jedno zero w ostatnim starcie. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Lebiediew jechał już wtedy 
na luzie, z zapewnionym mistrzostwem Szwecji. 
 
Słabe występy w Polsce na sam koniec fazy zasadniczej, następnie kiepska jazda w play-off i nierówna forma w Szwecji. Taki obraz Lebiediew może być jednak bardzo mylący. To wciąż lider klasyfikacji SEC i zawodnik, który przed Lublinem znajduje się w najlepszej sytuacji. Pozostaje mu właściwie tylko jedno – udowodnić wszystkim, że przejściowy kryzys jest już za nim, a on na finał przyjechał po złoto.
Redakcja (za: inf. prasowa)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (1)
10 lat temu
Konto usunięte
jaki lider taki cykl haaha że też ludzie się tym jarają to szok

ale jest szansa że niebawem będzie nowy puchar sołtysa

RZESZOWSKA ZŁOTA KULA :D
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2026 Zuzelend.com