Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
To ostatnia żużlowa niedziela w Krakowie...
 17.11.2019 21:34
Chociaż do zakończenia żużlowego okienka transferowego pozostało jeszcze kilkanaście dni, większość zespołów odkryła już swoje karty na najbliższy sezon i zaprezentowała zawodników, którzy będą bronić ich barw klubowych. Mimo że przed nami parę miesięcy przerwy zimowej, kibice mogą już powoli myśleć o wiośnie i o pierwszych meczach swoich drużyn. Tylko w Krakowie cisza. Cisza, która trwa już od początku sierpnia, od meczu z Euro Finannce Polonią Piłą. Cisza, która prawdopodobnie potrwa jeszcze sporo czasu.
Długo nie mogłam zabrać się za napisanie tego artykułu, który podsumowałby genezę upadku Speedway Wandy Kraków. Prawdopodobnie, gdzieś z tyłu mojej głowy miałam myśl, że być może jest to mój ostatni artykuł o tym klubie na długo i mimowolnie odkładałam go w czasie. Muszę się przyznać, że jestem emocjonalnie związana z Wandą, kibicuję jej, a możliwość tworzenia tekstów dla tego portalu oraz dla programu zawodów zespołu dawała mi sporo satysfakcji i radości. Jeszcze parę lat temu było to znacznie więcej niż spełnienie moich dziennikarskich ambicji.
 
Teraz wszystko wskazuje na to, że ryku silników na stadionie przy ul. Odmogile nie usłyszymy jeszcze długo. Można było łudzić się jeszcze na początku tegorocznego sezonu co do poprawy sytuacji, lecz każdy kolejny mecz utwierdzał kibiców w przekonaniu, że tak się prawdopodobnie nie stanie.
 
Czynników wpływających na obecną sytuację, było wiele. Problemy finansowe klubu, długi wobec zawodników, kolejne porażki zespołu, nawet na domowym torze, licencja nadzorowana, a na dodatek prezes, który zniknął i z którym nie ma kontaktu po zakończeniu sezonu.
 
Bilans minus 392 małych punktów idealnie podsumowuje sytuację Speedway Wandy Kraków.
 
Kadra na sezon 2019 zbudowana została możliwie najtańszym kosztem. Koniec końców, w głównej mierze trzon zespołu stanowili juniorzy jeżdżący na pozycjach seniorów. Nie ma się tu co oszukiwać, młodzieżowcy nie stanowią większej konkurencji dla zawodników bardziej od nich doświadczonych i wyposażonych w lepszy sprzęt. Nawet dla tych występujących w 2 klasie rozgrywek, którzy tak swoją drogą pokazywali całkiem wysoki poziom na torze (chociażby David Bellego z najlepszą średnią biegową 2,439).
 
Jedynie dwójka zawodników wyróżniała się w zespole Wandy. Byli to: Tero Aarnio, fiński żużlowiec (zakontraktowany do OK Betmed Kolejarz Opole dzięki sile przekazu mediów społecznościowych ;) ), najmocniejsze ogniwo drużyny oraz jeżdżący trener, Stanisław Burza (od przyszłego sezonu szkoleniowiec młodzieży w Lublinie). Tylko oni byli w stanie zapewnić kibicom efektowne mijanki na torze i emocje do ostatnich metrów przed metą.
 
Jednak, pomimo starań wyżej wymienionych, Speedway Wanda Kraków mecz za meczem dostawała kolejne baty od swoich przeciwników. Dwójka dobrze jeżdżących zawodników to stanowczo za mało. Mecz za meczem, na który przychodziło coraz mniej sympatyków czarnego sportu, aż na trybunach ostała się jedynie ich garstka. Mecz za meczem, który skazywał zespół na surowe oceny ze strony dziennikarzy i kibiców. W niektórych artykułach używano słów pokroju "żenada", poczynania zespołu oceniano zaś w skali "żenadometru".
 
Czy tak powinno opisywać się drużynę, nawet tą osiągającą tak słabe wyniki? Zostawiam to do oceny własnej dla każdego. Uzasadnioną krytykę popieram, lecz nie niepochlebne komentarze, które nie przyczyniały się do poprawy atmosfery w klubie, wystarczająco napiętej.
 
W ciągu tych kilku lat, od czasu reaktywacji żużla w 2010 roku, największym sukcesem Wandy było uplasowanie się na piątym miejscu w tabeli Nice 1 Ligi Żużlowej w 2015 roku. Potem powoli zaczęła się równia pochyła, która doprowadziła klub do tego miejsca, w którym się obecnie znajduje.
 
Rok później kontrakt w Wandzie podpisał Chris Harris, wieloletni uczestnik Grand Prix. Spodziewano się, że zawodnik biorący udział w tak prestiżowych zawodach może być liderem zespołu, jednak w praktyce minęło się to nieco z oczekiwaniami. “Bomber” nie sprostał im i zamiast być pierwszą linią drużyny, był bardziej drugą. Kolejnego sezonu Wanda nie zakończyła już tak dobrze, koniec końców spadając na siódmą lokatę w zestawieniu. W tym samym roku do Wandy trafił też Grzegorz Walasek, niegdyś reprezentant Polski. Okazał się nieocenionym zawodnikiem dla klubu, zdobywając jedną z lepszych średnich biegowych. 
 
Następny sezon mógłby zakończyć się zdecydowanie lepiej, gdyby nie jeden czynnik: plaga kontuzji. Żużel pokazał, jak bardzo przewrotnym sportem potrafi być i “wyłączył” ze ścigania zawodników, którzy mogli najwięcej osiągnąć dla Wandy. I tak, przymusowa przerwa od startów w lidze przydarzyła się Nicolaiowi Klindtowi. Duńczyk wziął niestety udział w wypadku podczas spotkania z Lokomotivem Daugavpils. Został dość brutalnie potraktowanym na torze ze strony Rosjanina, Siergieja Łogaczowa (który, ku ironii, został zawodnikiem Wandy w przyszłym sezonie), co nieszczęśliwie, skończyło się dla niego kontuzją kolana. Była ona również przyczyną wcześniejszego zawieszenia kariery przez niego w sezonie. Pechowo, ponieważ oprócz ścigania w lidze, zawodnik ten radził sobie równie nieźle w zawodach indywidualnych, dzięki którym zakwalifikował się do turnieju SEC. Kontuzja dosięgła też innego Duńczyka, Patricka Hougaarda, również wykluczając go ze startów w lidze na większość sezonu.
 
Z możliwości startów w zespole wypadł wtedy też Scott Nicholls, który wziął udział zaledwie w trzech spotkaniach Wandy. Nieco kuriozalnym posunięciem z jego strony było wysłanie w dniu zawodów zwolnienia lekarskiego. Zakontraktowani podczas sezonu Rasmus Jensen i Nicolai Busk Jakobsen pokazali się jednak z lepszej strony, czym zapewnili sobie miejsca w zespole.
 
Drużyna z Krakowa wykonała wtedy jednak swój plan minimum w postaci utrzymania się w lidze, a nawet poszła o krok dalej, ocierając się o pierwszą czwórkę w zestawieniu. Niestety, kontuzje najbardziej doświadczonych zawodników pokrzyżowały te marzenia.
 
Na pewno w pamięci kibiców Wandy pozostają jeszcze Derby Małopolski w których to krakowianie zwyciężyli z faworyzowaną Unią Tarnów pierwszy raz od blisko 60 lat. Aż tęskno za takimi spotkaniami na krakowskim owalu! Losy meczu ważące się do ostatniego biegu, emocje związane z tym, czy Mateuszowi Szczepaniakowi uda się wyprzedzić prowadzącego stawkę Petera Ljunga. 
 
Mimo całkiem niezłej passy zespołu już wtedy zaczęły się publicznie pojawiać wypowiedzi zawodników, którzy oskarżali prezesa Speedway Kraków Wandy o niespłacenie ich za poprzedni sezon. Najgłośniej domagał się tego chyba Edward Mazur, członek KiM Speedway Team, udzielając wielu wywiadów na temat niesłowności Pawła Sadzikowskiego. Prezes nie zrobił sobie jednak za dużo z publicznych oskarżeń, doprowadzając systematycznie klub do coraz większego zadłużenia. Zawodników takich jak Mazur jest dużo więcej, m.in. Mateusz Szczepaniak, czy Michał Nowiński, który niedawno zapowiedział skierowanie sprawy na drogę sądową.
 
Sezon 2018 był już prostą drogą do spadku do 2 Ligi dla krakowian. Planu minimum, jakim było utrzymanie się na zapleczu Ekstraligi, nie udało się zrealizować w najmniejszym stopniu. Presja wywierana na Wandę była wtedy silna. Nie podołał jej w pewnym momencie trener, Adam Weigel, ogłaszając na konferencji prasowej po skończonym spotkaniu swoją dymisję. Zespoły, z jakimi krakowianom przyszło się zmierzyć, nie dały im praktycznie większych szans. Trafili po prostu na zbyt silnych przeciwników, spoglądając na nazwiska, które wówczas znalazły się w kadrze Wandy. Nie było więc większym zaskoczeniem to, że to akurat zespół z Nowej Huty pożegnał się z ligą.
 
A teraz żegna się z rozgrywkami w ogóle. Mam nadzieję, że Kraków pójdzie śladem takich ośrodków żużlowych jak Rzeszów, czy Krosno i ponownie uda się odbudować klub. Może jednak to nie być takie łatwe zadanie. Żużel w Krakowie zdecydowanie nie dorównuje popularnością takim ośrodkom żużlowym, jak Leszno, Lublin, czy też Częstochowa (w której to żużel cieszył się w tym roku największą oglądalnością!). Miasto wciąż pozostaje w głównej mierze ośrodkiem piłki nożnej i zdominowane jest przez Cracovię i Wisłę.
 
Marketing nie był zbytnio rozwinięty, plakaty pojawiały się jedynie w Nowej Hucie, bardzo sporadycznie w centrum miasta. Pamiętam, jak kiedyś przeprowadziłam sondę na temat żużla i wierzcie mi lub nie, udało mi się znaleźć zaledwie parę osób, które były w stanie coś powiedzieć o tym sporcie, a tym bardziej o Wandzie. O czymś to świadczy? 
 
Żywię głęboką nadzieję, że Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa, zorganizowany pod koniec ubiegłorocznego sezonu, nie będzie ostatnimi zawodami na tak wysokim poziomie w Krakowie, a mrzonki o nowoczesnym stadionie kiedyś staną się jednak kiedyś rzeczywistością. 
 
Do zobaczenia na stadionie w jak najbliższym czasie!
Magdalena Magdziarz (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (6)
4 tygodnie temu
Sądzę, ze Wanda długo może się nie podnieść. Jak Hutnik padł, to już się nie dźwignął. A miał tam mocną siatkę, niezłego kosza i solidną kopaną.
  Lubię
  Nie lubię
4 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
Szkoda Wandy, ale faktycznie ostatnie dwa lata 2019 i 2018 to był raczej kabaret i wegetacja niż jazda w lidze.
Ja ze swojej strony dodam dwa ciekawe wydarzenia. Otóż w roku 2016 i 2017 Wanda Kraków dwa lata pod rząd wygrała w Gdańsku. W 2016 Wybrzeże przegrało 44:46 ( Zorro, Gafurow, Fajfer kontra Walasek, Suchecki). Rok później w 2017 roku mimo składu co prawie spuścił Toruń( Batchelor, Gomólski, Thomsen) u siebie przegraliśmy z Wandą 43:47 (Szczepaniak i Hougard). Do dzisiaj nie wiem, jak Wybrzeże mogło to przegrać.
Taką Wande chce pamiętać i liczę że jednak przyjdzie koniunktura która pozwoli na odrodzenie żużla w jednym z najpiękniejszych miast Polski, jakim jest Kraków i na zdrowych zasadach uda się powrócić do ligi.
To bardziej chyba Nowa Huta niż Kraków
  Lubię
  Nie lubię
4 tygodnie temu
W odpowiedzi na komentarz:
To chyba ko dla zuzla w krakowie
Dokładnie.W Krakowie wprowadzili calkowity zakaz palenia :wynglem::} Witam wszystkich:}
  Lubię
  Nie lubię
4 tygodnie temu
Szkoda Wandy, ale faktycznie ostatnie dwa lata 2019 i 2018 to był raczej kabaret i wegetacja niż jazda w lidze.
Ja ze swojej strony dodam dwa ciekawe wydarzenia. Otóż w roku 2016 i 2017 Wanda Kraków dwa lata pod rząd wygrała w Gdańsku. W 2016 Wybrzeże przegrało 44:46 ( Zorro, Gafurow, Fajfer kontra Walasek, Suchecki). Rok później w 2017 roku mimo składu co prawie spuścił Toruń( Batchelor, Gomólski, Thomsen) u siebie przegraliśmy z Wandą 43:47 (Szczepaniak i Hougard). Do dzisiaj nie wiem, jak Wybrzeże mogło to przegrać.
Taką Wande chce pamiętać i liczę że jednak przyjdzie koniunktura która pozwoli na odrodzenie żużla w jednym z najpiękniejszych miast Polski, jakim jest Kraków i na zdrowych zasadach uda się powrócić do ligi.
  Lubię
  Nie lubię
4 tygodnie temu
To chyba ko dla zuzla w krakowie
  Lubię
  Nie lubię
4 tygodnie temu
Oby żużel wrócił do Krakowa nie długim czasie.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com