
Zawody we Wrocławiu rozpoczęły się wcześniej niż planowano z uwagi na niekorzystne prognozy pogody. Już przed ich startem zawrzało na trybunach, a to za sprawą sędziego zawodów. Niedzielne spotkanie 11 kolejki PGE Ekstraligi prowadził Bartosz Ignaszewski, ten sam który podejmował najważniejsze decyzje w bardzo kontrowersyjnym meczu wyjazdowym Betard Sparty Wrocław w Częstochowie w dniu 6 czerwca w ramach 8 rundy rozgrywek. Kibice przywitali go gromkimi gwizdami gdy sędzia w asyście ochroniarza udawał się na wieżyczkę.
Gospodarze mecz rozpoczęli od podwójnej wygranej mimo, iż szyki próbował im pokrzyżować Fricke. Australijski gołąb na moment minął Kurtza, lecz gospodarz szybko odbił utraconą pozycję. W biegu młodzieżowym pewnie zwyciężył Krawczyk, a za jego plecami linie mety przecięła para gości. Bieg trzeci należał zdecydowanie do Lindsey’a który wystrzelił ze startu nie dał się dogonić szybkim gospodarzom. Ostatni bieg serii zdecydowanie był najciekawszy. Po stracie na prowadzeniu mknął Kowalski, lecz na trasie wyprzedził go Tarasienko, a jadącego na trzeciej pozycji Mikołajczyka, który z rezerwy zwykłej zastąpił Kowalika, minął Małkiewicz. Po czterech biegach tablica wyników wskazywała 13:11, a wynik dwumeczu 60:54.
Foto: Piotr Taskin
Na starcie do biegu piątego został Łaguta, lecz dzięki jednej fenomenalne akcji przy samym krawężniku dołączył do prowadzącego Bewley’a i wrocławianie pomknęli po podwójne zwycięstwo. Para gości nie liczyła się w walce o punkty. W szóstej gonitwie dnia pewnie zwyciężyła para gości Lindsey-Fricke. Pierwsza odsłona biegu siódmego została przerwana z uwagi na nierówny strat maszyny startowej a ostrzeżeniem za utrudnienia startu ukarany została Brady Kurtz. W drugiej odsłonie Australijczyk dobrze wystartował ale na trasie musiał uważać na goniącego go Michaela Jepsena Jensena. Druga seria startów zakończyła się rezultatem 23:19, a w dwumeczu 70:62.
Grudziądz dobrze rozpoczął trzecią serię i odrobił kolejne dwa punkty za sprawą wygranej 4:2 pary Tarasienko -Miśkowiak. W biegu dziewiątym na tor upadł Fricke, który próbował zakładać się na przeciwległej prostej drugiego okrążenia na prowadzącego Brady Kurtza. Arbiter za winnego upadku uznał Kurtza i wykluczył go z powtórki. Osamotniony Kowalski nie stawił oporu gościom, przegrał z oboma rywalami. Bayersystem GKM Grudziądz po raz pierwszy tego wieczora wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. Radość gości nie trwała długo bo już w kolejnej gonitwie para Łaguta-Bewley przywiozła obu rywali za plecami i zapewniła prowadzenie w meczu 31:29. Po biegu dziesiątym wyniku dwumeczu 78:72.
Złotowłosi wrocławianie podwójne zwyciężyli w biegu jedenastym pokonując Tarasienko i Fricke. Kolejny bieg ponownie podwójnie przegrali goście, mimo iż trener Robert Kościucha rozpoczął szarże taktyczne desygnując do boju Kacpra Łobodzińskiego w miejsce Jana Przanowskiego. W biegu trzynastym w ramach kolejnej rezerwy na torze pojawił się Vadim Tarasienko, który zastąpił Jakuba Miśkowiaka. Rosjanin z polskim paszportem zwyciężył, lecz jego kolega z pary przyjechał ostatni, dzięki czemu Betard Sparta Wrocław już przed biegami nominowanymi zapewniła sobie punkt bonusowy i teoretyczne zwycięstwo w meczu, dzięki wynikowi 44:34 oraz 91:77 w dwumeczu.
Bieg czternasty zwyciężyła para goście za sprawą trójki Maxa Fricke oraz jednego „oczka” Michael’a Jepsena Jensena. Ostatnią gonitwą to już popis fantastyczne jazdy Łaguta, który po słabym stracie musiał przedostać się na drugą pozycję, dzięki czemu tłumnie zgromadzeni kibice mogli oglądać fantastyczne i skuteczne ataki na Tarasienko.
Ostatecznie zawody zakończyły się wynikiem 51:39 a w dwumeczu 98:82. Najskuteczniejszym zawodnikiem Betard Sparty Wrocław był Artiom Łaguta, który zdobył komplet punktów 13 z dwoma bonusami. Najlepszym zawodnikiem Bayersystem GKM Grudziądz był Vadim Tarasienko zdobywca 11 punktów.