Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Mecz przerwany, emocje nie ! Polonia prowadziła, gdy niebo otworzyło zawory...
 06.04.2026 12:40
Wielkanocna niedziela mecz w Pile zakończył się przedwcześnie z powodu deszczu, przy prowadzeniu Polonii 35:31 po 11 biegu. Gospodarze kontrolowali spotkanie, ale końcówka zapowiadała spore emocje po mocnym uderzeniu ROW-u. Zawody pozostawiły niedosyt, bo wszystko wskazywało na zaciętą walkę do ostatnich biegów.

Było wszystko – mocne otwarcie, kontrola gospodarzy i nerwowy pościg gości. A potem przyszedł deszcz i powiedział „dość”. Spotkanie Proenergy Polonii Piła z ROW-em Rybnik zakończyło się po 11 biegu przy stanie 35:31, pozostawiając kibiców z poczuciem niedosytu i jednym zasadniczym pytaniem: co by było dalej?

 

Polonia zaczęła jak z nut. Już w pierwszym biegu para Adrian Cyfer – Benjamin Basso uderzyła mocnym 5:1, wyraźnie sygnalizując, że gospodarze nie zamierzają oddać tego meczu bez walki. Ten duet zresztą przez większą część zawodów nadawał ton rywalizacji – Cyfer był szybki i pewny, a Basso dorzucał punkty z dużą regularnością.

 

Brak opisu.

Proenergy Polonia Piła wróciła na zaplecze PGE Ekstraligi po 8 latach przerwy !

 

Gdy w piątym biegu Matias Nielsen i ponownie Cyfer dołożyli kolejne 5:1, zrobiło się 19:11 i Polonia zaczęła budować solidną przewagę. Nielsen imponował momentami prędkością, choć nie ustrzegł się błędów, a ważne punkty dokładali też Wiliam Drejer i Wiktor Jasiński. To było ściganie pod kontrolą – może nie dominacja totalna, ale wyraźnie poukładana jazda gospodarzy.

 

 

ROW? Długo szukał odpowiedzi, ale jej nie znajdował. Dopiero w drugiej fazie meczu goście zaczęli łapać rytm. Kapitalnie prezentował się Jan Kvech, skuteczny i waleczny, a Wiktor Lampart potrafił wygrywać biegi w świetnym stylu. Problem w tym, że brakowało stabilności – obok mocnych występów pojawiały się zera i defekty, jak u Jamroga czy Tkocza w kluczowych momentach.

 

I kiedy wydawało się, że mecz spokojnie zmierza w stronę wygranej Polonii, przyszedł 11 bieg. 1:5 dla Rybnika – mocne uderzenie Lamparta i Jamroga, które zmniejszyło straty do zaledwie czterech punktów (35:31). Nagle zrobiło się gorąco. Goście złapali wiatr w żagle, gospodarze mogli poczuć lekki niepokój. Zapowiadała się końcówka na ostrzu noża.

 

Ale tej końcówki nie było.

 

Gonitwa 12 upadek po starcie Adriana Cyfera i Pawła Wyczyszczoka, powtórka w czterech, ale.....jej już nie było....

 

Deszcz, który wcześniej tylko straszył, tym razem nie odpuścił. Tor przestał nadawać się do ścigania i sędzia nie miał wyjścia – zawody zakończono. Wynik został zaliczony, Polonia wygrała, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie jest historia domknięta.

 

Bo to był mecz, który dopiero się rozkręcał !

Podobał Ci się ten artykuł?
Daj plusa autorowi, by zwiększyć jego szanse na nagrodę!
Aktualna ocena: 0
Marcin Marchel (za: inf.własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2026 Zuzelend.com