Leon Madsen okazał się najlepszym podczas sobotniej FIM Speedaway Grand Prix of Czechia na praskiej Markecie. Duńczyk, który od samego początku sezonu szuka formy pokazał, że wciąż stać go na walkę z najlepszymi o czołowe lokaty.
- Ten rok jest dla mnie trudny. Początek sezonu był prawdopodobnie najgorszym w mojej karierze. Zmagałem się z wieloma rzeczami, o których ludzie nie wiedzą, które działy się za kulisami. Było naprawdę ciężko i musiałem bardzo ciężko pracować, żeby wrócić do formy. Psychicznie nigdy nie walczyłem tak mocno. Musiałem się naprawdę mocno postarać. Mimo to, to miłe uczucie, że cała ciężka praca się opłaca i cieszę się, że wróciłem. Mam nadzieję, że cały pech i złe rzeczy mam już za sobą i mogę patrzeć w przyszłość z optymizmem.
Zacząłem sezon od poważnego wypadku. Doznałem kontuzji żeber i nogi, a także wstrząsu mózgu. Miałem z tym znacznie większe problemy, niż ludzie myśleli. Zacząłem czuć się trochę lepiej, a potem dopadła mnie jakaś choroba. Do tego wszystkiego miałem problemy z motocyklami.
Teraz czuję się lepiej. Bardzo ciężko pracowaliśmy i wymieniliśmy sprzęt. Odbyłem kilka treningów i mieliśmy bardzo dobre przeczucia. Czułem, że motocykl działa dobrze na treningach, ale nigdy nie można być w stu procentach gotowym, dopóki nie pojawi się na taśmie z innymi chłopakami.
Wygraną chce zadedykować moim dwóm córkom. Mam nadzieję, że zobaczą, jak ich tata wygrywa, i będą dumne - powiedział Leon Madsen