Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Losy Falubazu w rękach Zengoty? Felieton Tomasza Lisa
 03.01.2012 3:24
Zabawa się skończyła. Zaczyna się sezon. To znaczy ten właściwy sezon. Tylko nie mówcie mi, że sezon zaczął się w kwietniu. To wiem. Ten zeszłoroczny też zaczął się w kwietniu. I skończyłby się dramatycznie, gdyby na rundzie zasadniczej się rzeczywiście wszystko skończyło. Które to miejsce zajmowaliśmy po zeszłorocznej rundzie zasadniczej? Przypomnę, piąte. Na którym miejscu skończyliśmy sezon?

 

Wszyscy pamiętają, ale przypomnę. Na drugim. Nie chcę przez to powiedzieć, że skoro według wszelkiego prawdopodobieństwa w tym roku rundę zasadniczą skończymy na miejscu drugim, to sezon skończymy na piątym. Albo nie daj Boże na szóstym. No nie, szóste miejsce? My wiemy, dla kogo jest zarezerwowane.

Chcę powiedzieć coś zupełnie innego. To, na którym miejscu kończy się sezon zasadniczy nie ma wielkiego znaczenia tak długo, jak długo kończy się go w pierwszej szóstce.

Teraz, kochani moi, powiedzmy sobie szczerze, co jest dla nas w tym sezonie najważniejsze. Więcej, co jest dla nas najważniejsze w każdym sezonie? Odpowiedź niby oczywista, mistrzostwo Polski. Prawda? A przynajmniej medal. Oczywiste? Naprawdę? A dla mnie wcale nieoczywiste. By uświadomić to czytelnikom, namaluję dwa scenariusze.

1.     Scenariusz pierwszy – Falubaz zajmuje dopiero czwarte miejsce, bo w półfinałach play offów został wyeliminowany. Smutne, prawda? Ale jednocześnie umiłowana Stal Gorzów czwarty raz z rzędu zajęła szóste miejsce. Ach, czuję ten smutek. Czyli kończymy sezon bez medalu, ale Stal zostaje upokorzona i to czwarty raz z rzędu. Czyli sezon niby słaby, ale lepszy niż mają tamci, ci z północy, ci od Władka K.

2.     Scenariusz drugi – Falubaz zajmuje świetne drugie miejsce, ale – uwaga, uwaga – mistrzostwo zdobywa Stal, wielki triumf tych z północy i Władka K.

 

To powiedzcie teraz z ręką na sercu, który scenariusz wybieracie? Wiem, różne osoby wybierają różne scenariusze. Są tacy, którzy biorą w ciemno srebro i nie przejmują się tym, kto zdobył mistrzostwo. Są i tacy, którzy wolą czwarte miejsce niż drugie, jeśli tylko piąte miejsce, a nie pierwsze, zajmie Stal. Co ja sam o tym myślę? Szczerze mówiąc trudno mi sobie wyobrazić coś bardziej ekscytującego niż wewnątrzlubuski finał, więc jak już Falubaz  w tym finale by był, to może być tak albo siak, mistrzostwo albo nie – mistrzostwo. To tak na zimno. Ale jak się dalej zastanowić, to myślę sobie, że wicemistrzostwo, gdy – tak jak w zeszłym roku – zdobywa je na przykład Unia – całkiem nieźle smakuje. Ale wicemistrzostwo, gdyby mistrzostwo zdobyła Stal, smakowałoby o wiele gorzej. O wiele Gorzów, powiedziałbym nawet. Dobra, Panie Lis, nie kombinuj, tylko mów Pan, co pan wolisz bardziej. No dobra, wciąż bardziej wolę wicemistrzostwo Falubazu przy mistrzostwie Stali, niż jakieś gorsze miejsce Falubazu przy jeszcze gorszym miejscu Stali. Ale, jako się rzekło, gdzieś w tyle głowy siedzą myśli o możliwych smutnych konsekwencjach takiego rozwiązania.

         Dochodzimy tu więc do bardzo ważnego wniosku. Ocena sezonu Falubazu zależy w tym samym stopniu od oceny sezonu Falubazu, co od oceny sezonu Stali. Czyli jasne, jakby Unia Stal zrzuciła z rozgrywek, nikt w naszym, jak mawiają sprawozdawcy, winnym grodzie, by się nie zmartwił, o nie.

         A jak będzie? To teraz kibicom Falubazu podpadnę, i prezesowi Dowhanowi podpadnę. Trudno, ale jak piszę, to piszę szczerze, więc i teraz tak napiszę. Do momentu kontuzji Rafała Dobruckiego uważałem, że ten sezon jest nasz, że złoto zdobędzie Falubaz, że nam go nikt nie odbierze. Teraz, szczerze mówiąc, teraz tak nie uważam. Mieliśmy bowiem czterech świetnych zawodników w drużynie plus juniora Dudka, a teraz mamy trzech i pół jakby. W drużynie mistrzowskiej słabych punktów być nie może, a już bardzo słabych absolutnie być nie może. A bardzo przepraszam, ale kolega Szwed Davidsson, jest punktem bardzo słabym. Właściwie w żadnym meczu sezonu nie pokazał tak naprawdę, że jest inaczej. Właściwie w żadnym biegu nie powalczył jak prawdziwy, nieustraszony bojownik. Więc niby dlaczego miałbym wierzyć w to, że zacznie tak walczyć, gdy stawka będzie naprawdę najwyższa?

         Dobra, to zastanówmy się, co musiałoby się dziać, żeby przy takiej jeździe Szweda, mistrzostwo byłoby jednak możliwe. Cóż, Greg Hancock, Piotr Protasiewicz i Andreas Jonsson, musieliby jeździć tak jak dotychczas, a może jeszcze odrobinę lepiej. Patryk Dudek musiałby jeździć „bardzo dużą odrobinę lepiej”. A Grzegorz Zengota? Właśnie. Pytanie o to, które miejsce w tegorocznych rozgrywkach zajmie Falubaz jest tak naprawdę pytaniem o to, jak w następnych kilku meczach pojedzie Zengi.

0 (za: Tylko Falubaz)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2024 Zuzelend.com