Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Niespodziewane emocje: Unibax - Betard 50:40 (relacja)
 14.04.2013 23:22
W spotkaniu 3. kolejki Enea Ekstraligi, które faktycznie było inauguracją ligowego sezonu w Toruniu, miejscowy Unibax pokonał Betard Spartę Wrocław 50:40. W meczu tym w barwach "Aniołów" zadebiutowali Tomasz Gollob i Kamil Brzozowski.

Potyczka jednego z głównych faworytów do zdobycia mistrzowskiego tytułu w tym sezonie - Unibaxu Toruń - z głównym kandydatem do spadku z Enea Ekstraligi - Betardem Spartą Wrocław - przyciągnęła na stadion im. Mariana Rosego sporą rzeszę fanów "czarnego sportu". Oficjalna strona toruńskiego klubu podaje, iż mecz z trybun MotoAreny obejrzało 9. tysięcy widzów. Pół godziny przed spotkaniem - zgodnie z nowym regulaminem rozgrywek ligowych - miała miejsce próba toru. Z drużyny gości na toruński owal wyjechali Tai Woffinden i Tomasz Jędrzejak. Gospodarzy w próbie toru reprezentował Paweł Przedpełski, który w ubiegły czwartek zaprezentował znakomitą formę w sparingowym meczu z Lechmą Startem Gniezno.

 
Kulminacyjnym punktem spotkania, które - z punktu widzenia rywalizacji obu ekip - zapowiadało się przecież niezbyt interesująco (jak się jednak okazało były to prognozy całkowicie nietrafione) miała być prezentacja zawodników. Zgodnie z planem odbyła się ona 15 minut przed pierwszym wyścigiem. Tak jak oczekiwano - cała uwaga kibiców skupiła się na jednym żużlowcu. Mowa oczywiście o Tomaszu Gollobie, który meczem z Betardem debiutował w barwach toruńskiego Unibaxu. Znienawidzony przez część fanów klubu z Grodu Kopernika 42-latek zdawał się pozostawać niewzruszonym zachowaniem grupy miejscowych kibiców. Na MotoArenie stawili się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Golloba. Ci drudzy byli znacznie bardziej widoczni i stanowczy w wyrażaniu swojej dezaprobaty dla bydgoszczanina - mowa, rzecz jasna, o obraźliwych wobec Tomasza Golloba transparentach (m.in. "Lepiej w II lidze lanie niż Golloba oglądanie"), niecenzuralnych słowach i głośnych gwizdach. Wydaje się jednak, iż tych, którzy tego wieczoru wyrazili poparcie dla byłego zawodnika Stali Gorzów było znacznie więcej. Nowy nabytek Unibaxu otrzymał bowiem brawa od widzów z pozostałych sektorów, zarówno z trybuny głównej, jak i z prostej przeciwległej do startu i drugiego łuku. 
 
Skazywana na pożarcie ekipa przyjezdnych, której nie dawano najmniejszych szans nawet na podjęcie walki z naszpikowanym gwiazdami Unibaxem, napsuła sporo krwi żużlowcom z Torunia. Dość powiedzieć, że po pierwszych pięciu wyścigach na tablicy świetlnej widniał wynik 15:15, a faworyt do mistrzowskiego tytułu nie wygrał nawet jednego wyścigu! Wszystkie one kończyły się bowiem wynikiem 3:3. Niespodzianką zakończył się juz pierwszy bieg, w którym Tai Woffinden skutecznie odpierał liczne ataki aktualnego Mistrza Świata - Chrisa Holdera, a drugi z debiutantów w barwach "Aniołów" - Kamil Brzozowski nie poradził sobie z Peterem Ljungiem. W wyścigu junioskim (bieg drugi) "wpadkę" - nieostatnią tego wieczoru - zaliczył Emil Pulczyński. Torunianin wpadł na linię mety na czwartym miejscu, ale będący w ostatnim czasie w znakomitej formie Paweł Przedpełski uratował Unibax przed porażką już w drugiej odsłonie dzisiejszego spotkania. Meczu z Betardem do udanych nie zaliczy, z pewnością, Adrian Miedziński. Fatalny początek spotkania w wykonaniu "Miedziaka" (wyklucznie w gonitwie trzeciej za utrudnianie startu oraz 0 punktów w biegu piątym) było jedną z głównych przyczyn męczarni gospodarzy. 
 
Fenomenalną dyspozycję zaprezentował natomiast ten, o którego wszyscy bali się najbardziej. Powracający po kontuzji Darcy Ward swoją efektowną i - przede wszystkim - skuteczną jazdą oczarował wszystkich obecnych na MotoArenie. Austalijczyk w zasadniczej części zawodów wygrał wszystkie cztery swoje wyścigi (biegi: trzeci, piąty, dziesiąty i trzynasty), znajdując pogromcę dopiero w biegach nominowanych. W wyścigu czwartym swój debiut w barwach Unibaxu zaliczył Tomasz Gollob. W trakcie gonitwy ponownie dali o sobie znać przeciwnicy bydgoszczanina. Kibice na pierwszym łuku podczas biegu byli odwróceni plecami do toru. Po słabym starcie Gollob próbował atakować Batchelora. Australijczyk skutecznie odpierał jednak ataki reprezentanta Polski i ostatecznie obronił cenne 3 punkty. Gollob musiał zadowolić się drugim miejscem i pierwszymi dwoma oczkami w barwach klubu z Torunia.
 
Przełamanie torunian nastąpiło dopiero w wyścigu szóstym. Wówczas wygrali oni pierwszy wyścig tego wieczoru (4:2), obejmując dwupunktowe prowadzenie w meczu (19:17). Defekt motocykla na czwartym miejscu zaliczył Zbigniew Suchecki. Przez pierwsze dwa okrążenia kibice byli świadkami ciekawego pojedynku pomiędzy Tomaszem Gollobem i Tomaszem Jędrzejakiem. Ostatecznie lepszy na mecie był "Chudy". Na pierwsze podwójne zwycięstwo gospodarze czekali aż do biegu dziesiątego, w którym - w końcu - przebudził się Adrian Miedziński, przyjeżdzając za plecami bezkonkurencyjnego tego wieczoru Darcy'ego Warda. Po dziesięciu wyścigach torunianie prowadzili z przyjezdnymi 34:26. Na odpowiedź wrocławian nie trzeba jednak było długo czekać. Równanie toru wyraźnie nie przyniosło szczęścia ekipie "Aniołów", gdyż w gonitwie jedenastej para debiutantów (Tomasz Gollob - Kamil Brzozowski) przekroczyła linię mety na dwóch ostatnich miejscach. Tym samym Gollob zaliczył pierwsze w tym meczu 0. Końcówka spotkania należała jednak do Unibaxu, który w czterach ostatnich wyścigach aż trzy wygrał 4:2 i jeden zremisował, co sprawiło, iż spotkanie zakończyło się wynikiem 50:40 dla gospodarzy. Wynik ten pozostawia otwartą sprawę punktu bonusowego. Należy to, z pewnością, uznać za spory sukces ekipy z Dolnego Śląska, na który zapracowali - przede wszystkim - Troy Batchelor (11 punktów), Tai Woffinden (10 punktów), Tomasz Jędrzejak (8 punktów) i Peter Ljung (7 punktów). 
 
Podsumowujac - kibice zgromadzeni na MotoArenie byli świadkami niezwykle ciekawego spotkania, które pokazało, że w Ekstalidze nie ma łatwych rywali. Skazywani na klęskę wrocławianie pokazali, iż nawet z mocniejszym na papierze Unibaxem (i to na toruńskim torze) można skutecznie powalczyć o dobry rezultat. Stara żuzlowa prawda mówi, iż "nazwiska nie jeżdżą", o czym w dniu dzisiejszym przekonali się ci, którzy nie dawali Betardowi szans na wyjście w tym meczu z "trzydziestki".
 
Jarosław Węgler (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2024 Zuzelend.com