Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Marcin Jędrzejewski: Nie ma torów bez tajemnic
 26.11.2019 23:14
Marcin Jędrzejewski zmienił pracodawcę. Opuścił ZOOleszcz Polonię Bydgoszcz, z którą wywalczył awans do Nice 1. Ligi Żużlowej i wzmocnił szeregi WIlków Krosno aby wspólnie z nowymi kolegami powtórzyć tegoroczny sukces. W wywiadzie dla jednego z portali wspomniał o swoich przygotowaniach i planach.

Po transferach kurz już opadł. Nadal uważa pan, że Wilki Krosno to był bardzo dobry wybór?...

Krosno w ostatnim czasie na żużlowej mapie Polski bardzo mocno się wyróżnia. Słychać wyłącznie pozytywne opinie. Jest to fajny, profesjonalny klub i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jestem bardzo zadowolony i pozytywnie nastawiony do jazdy w ekipie Wilków.

 

Przećwiczył pan już trasę z Bydgoszczy do Krosna?

Byłem kilka razy w Krośnie. Jeszcze nie trafiłbym tam z zamkniętymi oczami, ale myślę, że w połowie sezonu wszystkie zakręty będę znał już na pamięć. Jest to tylko 600 km.

 

Bazę sprzętową będzie miał pan też w Krośnie?

Nie ma sensu baza w Krośnie, bo musiałbym mieć mechanika z Krosna, a mój mechanik jest z Bydgoszczy. Wszystko będę miał u siebie. Do Krosna będziemy wspólnie dojeżdżać na treningi, sparingi i mecze.

 

Jeżeli zapytam o motory, to co mi pan powie ?

Będę przygotowany w 100 procentach. Zamierzam dokupić trochę sprzętu, aby prezentować bardzo dobry poziom. Oczywiście, zdarza się, że zawodnik sporo zainwestuje w sprzęt, ale niestety, motocykle nie jadą. Jestem przekonany, że coś takiego mi się nie przydarzy i żadnych kłopotów sprzętowych miał nie będę, wprost przeciwnie, sprzęt będzie spisywał się bez zarzutu.

 

Najbliższy kumpel z drużyny to Wadim Tarasienko?

Wadim, ale również Andrzej Karpow też jest bardzo dobrym kolegą. Mamy fajną drużynę. Znamy się z chłopakami nie od dziś. Jeżeli tylko będzie fajna atmosfera, a wierzę, że taka będzie, to wynik będzie taki sam jak atmosfera, czyli bardzo dobry.

 

Prezes klubu Grzegorz Leśniak jeszcze przed otwarciem okienka transferowego chwalił się, że dogadał się z bardzo dobrym seniorem. Upatruje w panu lidera ?...

Oj, to dodatkowa presja nakładana na mnie już na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu. Żartuję oczywiście, ale to miłe, że prezes tak o mnie mówił. Będę się starał, aby nie zawieść jego i kibiców oczekiwań, prezentować się w Krośnie i w meczach wyjazdowych jak najlepiej. Zresztą, wcale nie będzie ważne czy ja będę liderem, czy ktoś inny, bo to nie o to chodzi, tylko by wygrywać mecze. Sam Jędrzejewski nie wygra, nawet jeżeli zdobędzie 15 czy 18 punktów, tylko spotkanie wygra drużyna. Mogę zapewnić, że będziemy się starać, aby robić fajne widowiska i osiągnąć jak najlepsze wyniki.

 

Przecież celem jest awans do pierwszej ligi…

Taki mamy cel i tego się trzymamy. Jednak łatwo nie będzie. Wszystkie drużyny są mocne, nie tylko Poznań, Opole czy Krosno. Żużel nie raz pokazywał, że rzeczy niemożliwe, stają się tutaj możliwe; zespół skazywany na porażkę, bo teoretycznie najsłabszy, wygrywał z najsilniejszym.

 

Krośnieński tor nie ma dla pana tajemnic?

Nie ma torów bez tajemnic. Tor w Krośnie jest fajny, długi, najdłuższy w Polsce. Po zmianie nawierzchni jest to jeden z lepszych torów w kraju, można się na nim porządnie pościgać. Jest o niebo lepszy niż poprzedni z czarną nawierzchnią, kiedy żartowaliśmy, że na zawody do Krosna lepiej zabrać crosówki niż żużlówki. Teraz wszystko jest OK i nic tylko trzymać gaz.

 

Lubi pan lotniska?

Lubię, czemu nie. Każdy dobrze przygotowany tor jest fajny, niezależnie od tego czy krośnieński, bydgoski, rzeszowski czy opolski. Jak nie ma dziur, to ściganie jest przyjemnością.

 

Kiedy rozpocznie pan przygotowania kondycyjno - wytrzymałościowe do sezonu?

Już zaczynam. Pod koniec listopada, na początku grudnia już trzeba wpadać w trans, aby zakwasy jak najszybciej zniknęły i by można było ćwiczyć już konkretnie. Będę dużo biegał, boksował, pływał, na wiosnę jeździł na motocrosie. Co roku zdawało to egzamin to i teraz powinno, człowiek jest coraz starszy i trzeba dać sobie mocniej w kość.

 

Trochę szkoda, że w rozgrywkach drugiej ligi wystartuje tylko sześć drużyn?

Na pewno, bo liga byłaby ciekawsza, gdyby stawka zespołów była liczniejsza, ale my na to wpływu nie mamy. Jako zawodnicy chcielibyśmy odjechać jak najwięcej meczów. Jest, jak jest, trzeba trzymać kciuki za pozostałe ośrodki, aby udało im się wyjść cało z problemów, w które wpadły i jak najszybciej wróciły do ligi. Najlepiej już w przyszłym roku.

 

Szkoda Polonii Piła, w której pan kiedyś jeździł?..

Wszystkich żal, ale tak to jest jeżeli ma się takich działaczy, jakich się ma. Podobna sprawa z Krakowem. Kilku zawodników w tym ja można powiedzieć, że pieniądze wyrzuciliło w błoto. Myślę, że już ich nie odzyskamy, bo z prezesem nie ma kontaktu, jego telefon milczy, rozpłynął się. Zostaliśmy oszukani i tyle.

 

Co pana najbardziej kręci na torze?

Motocykle. Najbardziej lubię wygrać start, jechać z przodu i dowozić do mety 3 punkty. jak chyba każdy.

 

Jaki transfer najbardziej pana zaskoczył?

Nie mam zdania. Każdy z nas dla siebie negocjuje warunki, aby były jak najkorzystniejsze.

 

Myślałem, że powie pan, że było to przejście do Rzeszowa Patryka Rolnickiego...

Patryk widocznie miał najkorzystniejsze warunki w Rzeszowie. Czy ja miałem najlepsze warunki w Krośnie? Już wcześniej dałem prezesowi słowo, że będę jeździł w Wilkach, a u mnie słowo droższe od pieniędzy, dotrzymałem go. Gdyby mi ktoś dawał 5,10 czy 20 tysięcy więcej i tak zostałbym w Krośnie. Mam tu fajny kontrakt, jest fajny klub, fajni sponsorzy, sympatyczni ludzie. Musimy się odpłacić dobrym wynikiem.

Michał Lewandowski (za: nowiny24.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (101)
2 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz:
Hello
siema
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Hello
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Musielak, który wielokrotnie podkreślał, że na Wyspach Brytyjskich czuje się doskonale, z pewnością będzie sobie chciał znaleźć nowego pracodawcę. Na razie bardzo grzecznie pożegnał się ze Swindon Robins, wyrażając nadzieję, że kiedyś będzie mu dane tam wrócić.

- Chciałbym życzyć Swindon Robins powodzenia w sezonie 2020. Dziękuję wszystkim w klubie za ostatnie trzy lata. To był niesamowity czas. Jestem pewny, że w przyszłości spotkamy się ponownie - napisał polski żużlowiec na twitterze.

We wszystkich trzech sezonach spędzonych w barwach Swindon Polak spisywał się bardzo dobrze, czym zaskarbił sobie ogromną sympatię fanów. W 2018 roku miał średnią 1,807 pkt/bieg (22. w całej lidze), a rok wcześniej 2,053 pkt/bieg (11. w lidze).
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Wychowanek leszczyńskiej Unii pod względem skuteczności był 12. zawodnikiem w całej Premiership. W 19 spotkaniach w barwach Swindon wykręcił średnią 1,95 pkt/bieg. To w sporej mierze za jego sprawą klub z hrabstwa Wiltshire cieszył się w tym roku z mistrzostwa Anglii.

Musielak padł ofiarą swojej dobrej jazdy i nie pasował do koncepcji składu ze względu na swój wysoki KSM (kalkulowana średnia meczowa - 7,42). Działacze ze Swindon zdecydowali się zostawić trzech innych liderów: Jasona Doyle'a, Troya Batchelora i Rasmusa Jensena i dla Polaka zwyczajnie zabrakło już miejsca.

Podobna historia przydarzyła się rok wcześniej Kacprowi Worynie. W sezonie 2018 wydatnie pomógł wywalczyć mistrzostwo Poole Pirates, a potem nie znalazło się dla niego miejsce w składzie na kolejne rozgrywki i rybniczanin w ogóle zrezygnował ze startów w Anglii.
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Dwóch Polaków znajdzie się na liście startowej zawodów w Absensbergu, a po jednym w trzech pozostałych turniejach. - Czekam jeszcze na terminarze polskich lig, a potem zwrócę się do poszczególnych reprezentantów z pytaniem, w której rundzie chcieliby wystartować. Będą wybierali zgodnie z kolejnością miejsc zajętych w tegorocznym finale Złotego Kasku. Czyli najpierw Kasprzak, potem Jamróg, Protasiewicz i Pieszczek. Ostatnie miejsce zostanie do zwycięzcy Złotego Kasku 2020 - zdradził Szymański.

O tym jak będzie wyglądał podział miejsc w reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w kolejnym sezonie, czy wszystkie pięć przepustek do eliminacji Grand Prix przypadnie najlepszym zawodnikom Złotego Kasku 2021? Czy też np. miejsca przypadną najlepszej trójce, a resztą obsadzi GKSŻ na podstawie „dzikich kart”? Zadecyduje już nowy szkoleniowiec żużlowej reprezentacji, bo Marek Cieślak zakończy pracę z kadrą jesienią przyszłego roku. Na 99% jego następcą zostanie Rafał Dobrucki.
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Dodatkową ścieżką będą też mistrzostwa Europy, których triumfator w sezonie 2020 wywalczy sobie miejsce w Grand Prix 2021.

Miejsca rund kwalifikacyjnych eliminacji mistrzostw świata są już znane. Trzy z nich odbędą się 23 maja: Glasgow (Szkocja), Lamothe-Landerron (Francja) i Terenzano (Włochy), a jedna dwa dni później - Abensberg (Niemcy). Z każdej do finału, zaplanowanego na 11 lipca w słowackiej Żarnovicy, awans wywalczy czterech najlepszych zawodników. Przy czym jeśli w tym gronie zabraknie reprezentanta Słowacji, to z jednego turnieju zakwalifikuje się tylko trzech żużlowców, a ostatnie miejsce zajmie przedstawiciel gospodarza Grand Prix Challenge.
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Dotychczas największe żużlowe federacje mogły wystawić po sześciu zawodników. Nastąpiły jednak zmiany i zarówno my jak i Australijczycy czy Duńczycy musieliśmy oddać po jednym miejscu, aby dać szanse mniejszym federacjom - wytłumaczył przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego, Piotr Szymański. - Tym samym zostało nam już do obsadzenia tylko jedno miejsce - dodał.

Zajmie je triumfator przyszłorocznego Złotego Kasku. Janusz Kołodziej, Maksym Drabik, bracia Pawliccy, Krzysztof Buczkowski, Kacper Woryna i wielu innych, którzy chcieliby zaistnieć na międzynarodowej arenie będzie musiało stoczyć między sobą niesamowitą batalię o przepustkę do eliminacji mistrzostw świata. A kto wie czy do rywalizacji nie staną także: Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Patryk Dudek, czyli stali uczestnicy Grand Prix 2020, bo o utrzymanie się w cyklu po zmianach będzie znacznie trudniej niż w przeszłości (tylko sześciu najlepszych zawodników mistrzostw świata zachowa prawo startu w Grand Prix w kolejnym sezonie - przyp. red.).

- Zawodnikowi, który w Złotym Kasku zajmie drugie miejsce pozostanie cień nadziei. Zostanie bowiem rezerwowym i pojedzie w eliminacjach mistrzostw świata gdyby ktoś z podstawowej piątki nabawił się kontuzji - zaznaczył Szymański.
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Szef komisji ds. problemów alkoholowych zatrzymany za jazdę po pijanemu

haha
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Słowenia i Angola będą grupowymi rywalami Polaków w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, który zostanie rozegrany w Kownie
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Choć okres transferowy już się skończył, to kluby II ligi obecnie toczą prawdziwą wojnę o możliwość zakontraktowania w roli gościa najlepszych młodzieżowców i zawodników poniżej 23. roku życia. Wszyscy zdają sobie bowiem sprawę, że dobry gość jest w stanie załatać nawet największe dziury i pomóc w awansie do I ligi. W minionym sezonie przekonali się o tym działacze Polonii Bydgoszcz, w barwach której bardzo solidnie jeździł Mateusz Tonder.

W kolejnym sezonie zawodnik będzie walczył o miejsce w Stelmet Falubazie i... najprawdopodobniej znów startował w roli gościa w II lidze. O zakontraktowanie tego zawodnika walczą obecnie władze Kolejarza Opole i kilka innych klubów z II ligi. Opolanom nie ma się co dziwić, bo posiadanie dwóch gości z jednego klubu jest dość ryzykowne. Całkiem prawdopodobne, że forBet Włókniarz większość swoich meczów będzie jeździł w niedzielę, a ze względu na brak zawodnika rezerwowego, do meczowej kadry, bez względu na wyniki będą powoływani Świdnicki i Kowalski. Lepiej więc mieć dwóch gości z innych klubów, bo dzięki temu nie będzie ryzyka, że Kolejarz będzie musiał wystawiać na pozycji juniorskiej dwóch swoich wychowanków.

Wielkim atutem opolan jest ich aktualny skład, który sprawia, że są zdecydowanym faworytem walki o zwycięstwo w rozgrywkach i awans do wyższej ligi.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com