Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Stal wypożycza Alana Szczotkę do Zdunek Wybrzeża Gdańsk
 24.12.2019 0:08
Alan Szczotka jako ostatni zawodnik dołączył do składu Zdunek Wybrzeża Gdańsk na przyszły sezon. Junior został wypożyczony z gorzowskiej Stali na sezon z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Alan Szczotka do gdańskiego klubu miał trafić już w zeszłym sezonie lecz zakończenie kariery przez Huberta Czerniawskiego zmusiły gorzowskie władze do zatrzymania młodego zawodnika w Stali Gorzów. 

 

- Cieszy fakt, iż sam zawodnik zgłosił chęć przeprowadzki do Gdańska oraz przygotowywania się do sezonu pod okiem Jarosława Hulko. To pokazuje, że bardzo poważnie podchodzi do przenosin do naszego klubu. Jednocześnie chciałbym serdecznie podziękować działaczom gorzowskiej Stali za bardzo konkretne i szybkie rozmowy oraz życzliwe podejście do naszego klubu. Dlatego też bardzo się cieszymy, że udało nam się pozyskać Alana - powiedział Tadeusz Zdunek, prezes gdańskiego klubu.
 
 
Redakcja (za: trojmiasto.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (326)
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Ødegaarda był wypożyczony na dwa sezony więć chyba latem
Ale w Sociedad on gra pierwszy sezon pewnie mogą skrócic wypozyczenie po sezonie
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
Większe nerwy, patrząc z perspektywy czasu, mam gdy startują dzieci. Zapewne wynika to z większego doświadczenia co może się wydarzyć, mam w pamięci kilka kontuzji i pamiętam co się wtedy działo. Z tego powodu znacznie gorzej przeżywałam starty Kacpra czy Adriana niż Jacka – opowiada o emocjach związanych ze startami najbliższych, żona i matka żużlowców.

Renata Gomólska wspomina co czuła, gdy dowiedziała się, że Adrian rozpoczął naukę jazdy pod okiem ojca. – Byłam bardzo zła, gdy wyszło, że Adrian zaczął próbować jeździć na motocyklu, oczywiście bardziej zła na męża. Adrian zawsze kojarzył mi się z delikatnością, myślałam, że on nigdy nie wsiądzie na motocykl, a tu proszę niespodzianka. On był taki, że ciągnęło go bardziej do nauki niż do motocykli czy samochodów. Z Kacprem to już w ogóle nie miałam wiele do powiedzenia, postawili mnie w trójkę pod bramą stadionu i co miałam zrobić? Musiałam się zgodzić i podpisać zgodę na udział w treningach. Wywarli taką presję, że nie pozostało mi nic innego.

W pamięci Renaty Gomólskiej zapadły szczególnie upadki Adriana, a przede wszystkim ten z 2007 roku, gdy zawodnik uczestniczył w kraksie z Emilem Sajfutdinowem. – Uważam, że to był ewidentny faul Rosjanina. Pomyślałam sobie, że kosztuje mnie to naprawdę za dużo zdrowia, czara goryczy się wtedy przelała i pamiętam, że było to wydarzenie szczególnie bolesne dla matki. Dodatkowo jeszcze krótko przed tym feralnym wypadkiem, była także kolizja z Arturem Mroczką, który dwa razy wmontował Adiego w płot i w sumie można powiedzieć odesłał do szpitala. Trudnych momentów związanych z występami synów nie brakowało, pamiętam także sukcesy obu synów. To były takie momenty, w których choć na chwilę zapominałam o ogromnym stresie związanym z przeżywaniem występów na torze – dodaje Gomólska.
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
Renata Gomólska, opowiada że żużel nigdy nie robił na niej wrażenia i dopiero po pewnym czasie spotykania się z późniejszym mężem, dowiedziała się, czym tak naprawdę zajmuje się Jacek. Żużel niejako automatycznie stał się sportem numer jeden w życiu żony żużlowca, a następnie także matki zawodników. Jak opowiada, w dniu zawodów nerwy są tak duże, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. – Im bliżej meczu tym jest gorzej, kulminacja następuje, gdy zawody trwają i aż do momentu zakończenia towarzyszą mi tylko papierosy i kawa. Do normalnego życia wracam dopiero, gdy jestem pewna, że zawody zakończyły się bez kontuzji. Dopiero wtedy jestem w stanie zjeść pierwszy posiłek. Wcześniej nie ma mowy o jakimkolwiek jedzeniu – przyznaje żona legendarnego żużlowca Startu Gniezno, Jacka Gomólskiego i matka Adriana oraz Kacpra, pani Renata Gomólska.

W przeciwieństwie do innych żużlowych domów, u Gomólskich nie obowiązuje żaden rytuał przedstartowy. Jeszcze kilka lat temu Krzysztof Kasprzak opowiadał, że przed każdymi zawodami GP musi zjeść w domu kaczkę i dopiero wtedy może jechać na turniej.

– U nas nigdy nie było żadnych działań z listą i kreśleniem punktów do wykonania, każdy zajmował się swoimi sprawami, nigdy też nie motywowałam jakoś specjalnie chłopaków przed wyjściem z domu, starałam się zachować spokój na zewnątrz – wspomina.
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Kto będzie oglądał derby Los Angels o 2 nocy???
Jack Nicholson xd
  Lubię
  Nie lubię
+1
11 miesięcy temu
Kto będzie oglądał derby Los Angels o 2 nocy???
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
No to Houston gra z rezerwami GSW :)
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Coraz większy kabaret
Raz jest blisko raz jest daleko...
Ja w niego powrót nie wierzę.
ryba psuje sie od glowy

TO OBECNY MILAN
ibra ich nie zbawi
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
w zime juz?
Ødegaarda był wypożyczony na dwa sezony więć chyba latem
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
w zime juz?
Wspomniane źródło uważa, że właściciele „Królewskich” w porozumieniu ze sztabem szkoleniowym postanowili nie wypożyczać po raz kolejny reprezentanta Norwegii po zakończeniu trwających rozgrywek, ponieważ też otrzyma swoją drogą szansę na to, aby zaistnieć w szeregach Realu Madryt.
  Lubię
  Nie lubię
11 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
"La Gazetta dello Sport" i "Corriere della Sera" poinformowały, że rozmowy zostały wznowione. Szwed ma podpisać 6-miesięczny kontrakt z opcją automatycznego przedłużenia na kolejny sezon.
Coraz większy kabaret
Raz jest blisko raz jest daleko...
Ja w niego powrót nie wierzę.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com