Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Wczoraj o 20:30
LIVE
Lejonen Gislaved
vs
Masarna Avesta
Dzisiaj o 19:00
LIVE
Vastervik Speedway
vs
Kumla Indianerna Speedway
Dzisiaj o 19:00
Polecamy
Głos z Radia: Grzegorz Chyliński
 14.08.2020 11:35
W dzisiejszych czasach większość osób z różnych przyczyn skazana jest na śledzenie transmisji za pomocą środków masowego przekazu. Telewizja ma tę przewagę nad radiem, że wszystko widać. Jednakże radio ma to do siebie, że tworzą go ludzie z pasją. To ona pozwala stworzyć niepowtarzalny klimat i w moim subiektywnym odczuciu relacja na falach radiowych wygrywa z transmisją telewizyjną. Kontynuujemy cykl „Głos z Radia” w którym rozmawiamy z komentatorami radiowymi. Dzisiejszym naszym rozmówcą jest doskonale znany z Radia Freee, Grzegorz Chyliński, sprawozdawca ze spotkań Motoru Lublin, współgospodarz programu żużlowego PIĘĆ-JEDEN.

Zacznijmy może od Pana pierwszego kontaktu z czarnym sportem.

Grzegorz Chyliński: Pierwszy kontakt miałem tak jak wielu w Lublinie, ktoś mnie zabrał i pokazał co to jest speedway. W moim przypadku, to nie ojciec ani dziadek tylko szwagier. Nie pamiętam, który to był rok  dokładnie, ale pamiętam, że to czasy Hansa Nielsena w Motorze. Pamiętam też pierwszy mecz Hansa, wtedy jeszcze nie byłem wielkim fanem żużla, ale ten dzień pamięta cały żużlowy i nie tylko Lublin.

 

Praca w mediach. Jak kształtowała się Pana kariera? Czy Polskie Radio Lublin i jego miejska odnoga (Radio Freee) były pierwsze? I czy trzeba lubić mówić aby trafić do radia?

Grzegorz Chyliński: Pierwsze było radio internetowe, takie amatorskie. Winamp i mikrofon i robiło się radio. Pewnego dnia w moje ręce trafia gazeta, a tam informacja, że Akademickie Radio Centrum prowadzi nabór. Poszedłem i dostałem się do redakcji muzycznej. Od początku była to miłość, miłość mówienia do mikrofonu i do ludzi. Zaczynałem jako zwykły prowadzący pasma i audycje, a skończyłem jako szef anteny Radia Centrum. Po kilku latach dostałem propozycję, aby pokierować Radiem Freee. Przyszła pora na zmianę barw i tak od kilku lat rano jestem w Radiu Freee, a popołudnia spędzam w Radiu Lublin. Udało się też dzięki temu wprowadzić w eter audycję „Pięć-Jeden” w Radiu Freee. Czy trzeba lubić mówić? Trzeba to kochać, słuchacz nie lubi ściemy i szybko ją wyczuje.

 

Emocje na antenie są częścią radiowej transmisji. Potrzebna jednak jest też wiedza aby to wszystko tworzyło monolit. Jak i na czym polegają Pana przygotowania do transmisji? Ma Pan jakieś notatki, z których korzysta podczas relacji?

Grzegorz Chyliński: W transmisji radiowej najważniejsze jest szybkie przeniesienie myśli na słowa. Radio to nie TV. Tutaj nie ma obrazków i wszystko, co się dzieje trzeba opisać słuchaczowi. Przygotowanie jest, notatki również, ale czasem tyle dzieje się na torze, że nie ma czasu w nie zerkać. Miałem to szczęście, że wcześniej byłem spikerem Motoru i przeszedłem szkolenie, które poszerzyło moją wiedzę i teraz mogę to wykorzystać w relacjach. Jest jeszcze taka kwestia, że ja komentuję dla Radia Freee i Radia Lublin czyli dla Lublina, to pozwala mi być trochę kibicem w takim komentowaniu, bo słuchają mnie w większości kibice Motoru Lublin. W stacjach ogólnopolskich trzeba już być neutralnym, ja nie muszę ale staram się.

 

Słuchając których sprawozdawców budował Pan swój styl? I jaką rolę odegrał w tym redaktor Adam Rozwałka? Jak wygląda współpraca panów przy współkomentowaniu zawodów?

Grzegorz Chyliński: Zarówno w radiu jak i w komentowaniu staram się wypracować swój styl. Ale nie ma co się oszukiwać, Tomek Dryła w żużlu jest najlepszy. Zawsze uważnie słucham jego relacji i staram się uczyć od najlepszego. Zresztą, Tomek Dryła też wyszedł z Radia Centrum, miałem okazję nawet minąć się z nim na radiowym korytarzu. Adam Rozwałka to komentator z krwi i kości. To jest stara dobra szkoła komentowania i robi to fantastycznie, zarówno żużel jak i inne dyscypliny. On tak naprawdę wprowadził mnie w komentowanie, byłem i jestem jego doparowym. Kiedy komentujemy wspólnie, on zawsze robi biegi a ja jestem tym, który dopowiada i opowiada w przerwach. Ale ostatnio przez pandemię wyjazdy robię sam i tam muszę już liczyć na siebie i chłopaków w studiu w Lublinie.

 

Po jednym z meczów kibice na forum Zuzelend.com napisali: „W Radiu Lublin mecz komentował jakiś Mickiewicz". A poważnie, w nawiązaniu do wieszcza, to jak Pan Grzegorz dba o swoją polszczyznę? A może jest u Pana skłonność do popełniania jakiegoś błędu językowego, który mimo prób wyeliminowania często się powtarza?

Grzegorz Chyliński: Komentowanie to są emocję, robi się to szybko i czasem przytrafią się patataje czy przejęzyczenia. Ważne, aby nie robić błędów merytorycznych, bo to kibice szybko wychwycą. Co do polszczyzny, to muszę o nią dbać z racji pracy w radiu. Trzeba dużo czytać i rozmawiać z ludźmi J

 

Czy zdarzyło się Panu podczas transmisji, której przecież towarzyszą spore emocje, stworzyć nowy wyraz lub zwrot, który przypadł Panu do gustu i był wykorzystywany w późniejszych relacjach?

Grzegorz Chyliński: Nie przypominam sobie, żeby coś takiego było. Może za krótko to jeszcze robię.

 

Czy jest taki mecz Motoru Lublin, który do teraz ma Pan przed oczami,  który wywołał tyle emocji, że nadal Pan do niego powraca?

Grzegorz Chyliński: Pierwszy sezon Speed Car Motoru Lublin w Elidze. Mecz na wyjeździe z Toruniem, wygrany przez Motor. Wtedy to był mój pierwszy raz w roli komentatora na MotoArenie i jedyny mecz wygrany na wyjeździe Motoru. Dawid Lampart dał nam wygraną przed biegami nominowanymi. Coś pięknego.

 

Jakie były Pana pierwsze myśli po informacji o wypożyczeniu Jarosława Hampela do Motoru?

Grzegorz Chyliński: Przyznam szczerze, że docierały do mnie informacje na kilka dni przed ogłoszeniem, że Jarek jest w Motorze. Nie wierzyłem i czułem się zmieszany. Z jednej strony radość, bo to Jarek Hampel, z drugiej strach co z atmosferą w drużynie.

 

Niektóre lubelskie media regularnie krytykują kosztowny pomysł budowy nowego obiektu żużlowego. Jaka jest prywatna opinia pana Grzegorza w tej kwestii?

Grzegorz Chyliński: Zawsze znajdą się tacy, co będą pisać i krytykować żeby były odsłony. Proszę popatrzeć na zainteresowanie żużlem w Lublinie, sektor podniebny, bilety rozchodzą się w kilka minut, karnety sprzedane w ekspresowym tempie. Taki stadion jest nam potrzebny, a patrząc jak budowany jest Motor, to będzie to drużyna na lata, nie na jeden sezon.

 

Z pracą sprawozdawcy sportowego wiążą się wyjazdy. A z wyjazdami przygody. Pojawiały się takie podczas Pańskich podróży? 

Grzegorz Chyliński: Kilka saren w nocy na drodze ….. nie no żart, ale one też są. W ubiegłym sezonie byłem na każdym stadionie Ekstraligowym, udało się spotkać wielu zawodników, działaczy i osobistości żużla. Najmilej jest wtedy, kiedy ktoś nie z Lublina mówi, że zna i kojarzy audycję „Pięć-Jeden”, to znaczy, że robi człowiek dobrą robotę. Miłe są też momenty, jak spotykamy na trasie kibiców i oni poznają auto Radia Freee, zawsze pozdrowią, pomachają, a czasem i na stacji zamienimy kilka słów.

 

Czy są inne dyscypliny sportowe w kręgu zainteresowania, w które chciałby się Pan zaangażować w roli sprawozdawcy?

Grzegorz Chyliński: Nigdy o tym nie myślałem, bo nigdy nie planowałem zostać sprawozdawcą sportowym. To był trochę przypadek. Wraz z modą na żużel w Lublinie powstał plan w Radiu Lublin, żeby robić relacje z meczów. Szukano kogoś do pary z Adamem Rozwałką i dostałem propozycję, aby komentować, jako że prowadzę z ekipą (Gosia, Kawu, Michał i Roman) audycję „Pięć-Jeden”. Zgodziłem się i jakoś tak już zostało.

 

Jakie miejsce w Pana pracy zajmują audycje niesportowe, typu „Samo Radio”? Traktuje je Pan jako odskocznię od żużla, obowiązek, czy po prostu kolejną przyjemność?

Grzegorz Chyliński: To moja miłość, „Siema Lublin” w Radiu Freee, czy „Samo Radio” w Radiu Lublin. Tym się zajmuję na co dzień, to jest to, co potrafię najlepiej. Tutaj raczej żużel jest odskocznią od rzeczywistości, który też jest miłością.

 

Poza pracą prywatnie co Pan uwielbia robić, co relaksuje Pana po ciężkiej pracy?

Grzegorz Chyliński: Bawić się jak dziecko, czyli sklejam modele czołgów. Takie hobby.

 

Jakie ma Pan marzenia zawodowe?

Grzegorz Chyliński: Robić to co teraz do końca życia.

 

Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas.

Marcin Góreczny (za: inf. własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (3)
2 miesiące temu
Ja gościa nie kojarzę może dla tego że radia nie słucham bo tam nic nie ma.
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Chylu to jest gość! :)
  Lubię
  Nie lubię
2 miesiące temu
Chylu a gdzie Mrówa xD
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com