Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Nowa formuła na nowym Olimpijskim - relacja 1. finału Speedway of Nations
 09.06.2018 0:30
W piękny piątkowy wieczór rozegrano pierwszy historyczny turniej Mistrzostwa Świata Par w nowej formule. Innowacja naprawdę dodała uroku rywalizacji co widać było po tym co działo się dziś na wrocławskim torze.

Dzisiejszy wieczór bezapelacyjnie należał do reprezentantów Wielkiej Brytanii a konkretnie do Tai’a Woffindena, który zdobył 18 punktów. Tajski w PGE Ekstralidze reprezentuje barwy wrocławskiego klubu co wiele mu ułatwiło. Jednak oprócz znajomości toru wykazał się on umiejętnością jazdy parą co dziś rzadko się zdarza. Brytyjczyk pięknie potrafił prowadzić parę, pomagać zarówno Lambertowi jak i Cook’owi w obronie pozycji. Taka postawa zapewniła Anglikom wygraną w dzisiejszych zawodach oraz bardzo dobrą pozycję wyjściową w jutrzejszej rywalizacji, do których przystąpią z 25 punktami.


Kolejnym atomowym zawodnikiem był dziś Artem Laguta, który zdobył aż 17 punktów i tylko raz oglądał plecy przeciwnika. Wsparciem dla niego był bardzo waleczny dziś Emil Sajfutdinow i o ile Artem od startu do mety jechał na pierwszych pozycjach o tyle Emil musiał toczyć zaciekłe walki z rywalami o każdy punkt. Na torze wrocławscy kibice mogli zobaczyć reprezentanta Beterd Sparty Wrocław Gleba Czugonowa jednak młody Rosjanin nie zdołał dowieźć do mety ani jednego “oczka”. Rosjanie zakończyli dzisiejsze zawody z dorobkiem 23 punktów co dało im drugą lokatę.


Zespołem, który zajął trzecie miejsce jest reprezentacja Danii z Michaelem Jepsenem Jensene na czele. Ten waleczny Duńczyk wraz z kolega z pary - Kennethem Bjerre wywalczył 20 punktów. Obaj zawodnicy mają za sobą udane ale nie najłatwiejsze zawody. Już w pierwszym ich starcie doszło do strasznie wyglądającej kraksy z udziałem Bjerre. Duńczyk zaciekle walczył o pierwsza pozycje z Huckenbeckiem lecz za ich plecami problemy miał Smolinski, który nie zdołał opanować swojego motocykla na wyjściu z pierwszego łuku i z całym impetem wjechał w walczących kolegów. Przedstawiciela kraju Hamleta do jutrzejszej rywalizacji przystąpią z dorobkiem 20 punktów.

 

Czwarta  lokata przypadła Szwedom, którzy mieli tylko jednego lidera a był nim oczywiście niesamowicie szybki ostatnio Fredrik Lindgren. Dziś może już nie tak komiczny lecz nadal bardzo skuteczny i waleczny, czego nie można powiedzieć o jego koledze z pary. Antonio Lindbaeck zdołał uzbierać ledwie 3 punkty. Niestety zawody parowe ciężko wygrać w pojedynkę dlatego pozycja Szwecji po pierwszym dniu rywalizacji nie jest najlepsza. do jutrzejszych zawodów przystąpią oni z dorobkiem 16 oczek.

15 punktów uzbierała reprezentacja Australii, w której całą odpowiedzialność za wynik wziął na siebie aktualny Indywidualny Mistrz Świata Jason Doyle, który wywalczył 13 punktów a zaledwie dwa dołożył dość dobrze znający ten tor Max Fricke. O czym to świadczy? Nie o słabości australijskiego teamu, lecz o wysokim poziomie rozgrywek Speedway of Nations. Liczba punktów daje Kangurom dalszą możliwość walki o medale.

 
Zdecydowanie dzisiejszy wieczór nie należał do reprezentantów Polski, po pierwszej dniu finału zajmują oni czwartą pozycję ex aequo z Australią. Już sam początek zawodów był trudny, w biegu inaugurującym rozgrywki obu biało-czerwonych dotknęło taśmy niemal jednocześnie. Arbiter z powtórki wykluczył Patryka Dudka. Osamotniony Maciej Janowski zdołał jedynie rozdzielić australijską parę. W kolejnych startach Polaków było już lepiej, dwa kolejne biegi wygrali 4:2. Jednak w spotkaniu z brytyjskimi żużlowcami Polacy byli tylko tłem, podobnie jak w biegu z reprezentacją Rosji. Ostatecznie podopieczni Marka Cieślaka zgromadzili 15 punktów i przed jutrzejszym finałem zajmują piątą lokatę.

 

Największymi przegranymi dzisiejszego dnia są Niemcy i to wcale nie dlatego, że zajmują ostatnia lokatę lecz dlatego, że stracili lidera -Kaia Huckenbecka. Niemiec w pierwszym swoim starcie stoczył piękna walkę o wygraną z Kenethem Bjerre jednak po nieprzyjemnym upadku nie był już zdolny do kontynuowania zawodów. Drugi z zawodników podstawowego składu poradził sobie bardzo dobrze - Martin Smolinski zdobył 11 punktów lecz zabrakło w tym teamie właśnie Huckenbecka a zastępujący go Haertel zdobył tylko jeden punkt.


 

Wyniki:
I. WIELKA BRYTANIA: 25
1. Tai Woffinden (3,3,3,3,3,3) 18
2. Craig Cook (-,0,-,-,-,-) 0
3. Robert Lambert (1,1,2*,2*,1) 7+2
 
II. ROSJA: 23
1. Artem Laguta (3,3,2,3,3,3) 17
2. Emil Sajfutdinow (2*,1,0,-,1,2*) 6+2
3. Gleb Czugunow (0) 0
 
III. DANIA: 20
1 Michael Jepsen Jensen (3,1*,2,2,3,1*) 12+2
2 Kenneth Bjerre (2*,2,0,1*,1,2) 8+2
3 Frederik Jakobsen NS
 
IV. SZWECJA: 16
1. Fredrik Lindgren (2,2,2,1*,3,3) 13+1
2. Antonio Lindbaeck (d,0,1*,2,0,0) 3+1
3. Joel Kling NS
 
V. AUSTRALIA: 15
1. Jason Doyle (3,1,3,3,1,2) 13
2. Max Fricke (1,0,1,0,0,0) 2
3. Jaimon Lidsey NS
 
VI. POLSKA: 15
1. Maciej Janowski (2,3,3,0,1*,0) 0
2. Patryk Dudek (t,1,1,1,-,-) 3
3. Maksym Drabik (2,1) 3
 
VII. NIEMCY: 12
1. Kai Huckenbeck (u/-,-,-,-,-,-) 0
2. Martin Smolinski (w,2,2,3,2,2) 11
3. Michael Hartel (1,0,0,0,0,0) 1
 
Bieg po biegu:
1. Doyle, Janowski, Fricke, Dudek (t) 
2. Jensen, Bjerre, Hartel, Huckenbeck (u/-), Smolinski (su/w) 
3. Woffinden, Lindgren, Lambert, Lindbaeck (d) 
4. Laguta, Sajfutdinow, Doyle, Fricke 
5. Janowski, Smolinski, Dudek, Hartel 
6. Woffinden, Bjerre, Jensen, Cook 
7. Laguta, Lindgren, Sajfutdinow, Lindbaeck 
8. Doyle, Smolinski, Fricke, Hartel 
9. M. Janowski, Jensen, Dudek, Bjerre 
10. Woffinden, Laguta, Lambert, Sajfutdinow 
11. Doyle, Lindgren, Lindbaeck, Fricke 
12. Woffinden, Lambert, Dudek, Janowski 
13. Smolinski, Lindbaeck, Lindgren, Hartel 
14. Laguta, Jensen, Bjerre, Czugunow 
15. Woffinden, Lambert, Doyle, Fricke 
16. Lindgren, Drabik, Janowski, Lindbaeck 
17. Laguta, Smolinski, Sajfutdinow, Hartel 
18. Jensen, Doyle, Bjerre, Fricke 
19. Laguta, Sajfutdinow, Drabik, Janowski 
20. Woffinden, Smolinski, Lambert, Hartel 
21. Lindgren, Bjerre, Jensen, Lindbaeck 
Karolina Swora (za: informacja własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (17)
4 lata temu
Siemka! :)
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Edinburgh Monarchs - 44:
1. Ricky Wells - 10+1 (3,2,3,1,1*)
2. Joel Andersson - 4+1 (1,1*,2,0)
3. Max Ruml - 2 (t,0,0,2)
4. Mark Riss - 7 (3,1,2,1)
5. Erik Riss - 13 (2,3,3,3,2)
6. Fernando Garcia - 4 (3,1,0,0,0)
7. Josh Pickering - 4+3 (1,1*,1*,1*)

Workington Comets - 46:
1. Rene Bach - 6+1 (2,3,1*,0)
2. Rasmus Jensen - 7+1 (0,2*,3,2)
3. Tyron Proctor - 5+2 (0,1*,1*,3)
4. Daniel Bewley - 9 (2,2,2,3,0)
5. Nicolai Klindt - 11 (0,3,3,2,3)
6. Kyle Bickley - 0 (0,0,u)
7. Mason Campton - 8+1 (2,3,0,1,2*)

Bieg po biegu:
1. Wells, Bach, Andersson, Jensen 4:2
2. Garcia, Campton, Pickering, Bickley 4:2 (8:4)
3. M. Riss, Bewley, Garcia (Ruml - t), Proctor 4:2 (12:6)
4. Campton, E. Riss, Pickering, Klindt 3:3 (15:9)
5. Bach, Jensen, M. Riss, Ruml 1:5 (16:14)
6. Klindt, Wells, Andersson, Bickley 3:3 (19:17)
7. E. Riss, Bewley, Proctor, Garcia 3:3 (22:20)
8. Jensen, Andersson, Pickering, Campton 3:3 (25:23)
9. Klindt, M. Riss, Campton, Ruml 2:4 (27:27)
10. Wells, Bewley, Proctor, Andersson 3:3 (30:30)
11. E. Riss, Jensen, Bach, Garcia 3:3 (33:33)
12. Proctor, Ruml, Pickering, Bickley (u) 3:3 (36:36)
13. E. Riss, Klindt, Wells, Bach 4:2 (40:38)
14. Bewley, Campton, M. Riss, Garcia 1:5 (41:43)
15. Klindt, E. Riss, Wells, Bewley 3:3 (44:46)
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Scunthorpe Scorpions - 50:
1. Kyle Howarth (gość) - 7+1 (3,1,2,1*)
2. Stefan Nielsen - zastępstwo zawodnika
3. Josh Auty - 10+2 (1,2*,1*,3,3)
4. Jake Allen - 16+1 (3,3,3,2,3,2*)
5. Jason Garrity - 11 (3,3,1,2,2)
6. Daniel Phillips - 0 (0,0,0,0)
7. Todd Kurtz (gość) - 6+2 (1,2*,1,0,2*,0)

Newcastle Diamonds - 40:
1. Ludvig Lindgren - 3+1 (1*,1,1,0)
2. Stuart Robson - 7 (2,0,2,3)
3. Matej Kus - 8+1 (2,2*,3,0,1)
4. Ashley Morris - 6 (0,3,0,1,2)
5. Tero Aarnio - 9 (1,2,3,3,0)
6. Carl Wilkinson - 4+2 (2*,0,1,1*)
7. Matthew Wethers - 3 (3,0,0)

Bieg po biegu:
1. Howarth, Robson, Lindgren, Phillips 3:3
2. Wethers, Wilkinson, Kurtz, Phillips 1:5 (4:8)
3. Allen, Kus, Auty, Morris 4:2 (8:10)
4. Garrity, Kurtz, Aarnio, Wethers 5:1 (13:11)
5. Allen, Auty, Lindgren, Robson 5:1 (18:12)
6. Garrity, Aarnio, Howarth, Wilkinson 4:2 (22:14)
7. Morris, Kus, Garrity, Phillips 1:5 (23:19)
8. Allen, Robson, Kurtz, Wethers 4:2 (27:21)
9. Aarnio, Allen, Auty, Morris 3:3 (30:24)
10. Kus, Howarth, Morris, Kurtz 2:4 (32:28)
11. Robson, Garrity, Lindgren, Phillips 2:4 (34:32)
12. Auty, Kurtz, Wilkinson, Kus 5:1 (39:33)
13. Aarnio, Garrity, Howarth, Lindgren 3:3 (42:36)
14. Allen, Morris, Wilkinson, Kurtz 3:3 (45:39)
15. Auty, Allen, Kus, Aarnio 5:1 (50:40)
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Martin Vaculik podczas chodzenia korzysta jeszcze z kul, ale – jak twierdzi – czyni to tylko po to, żeby nie obciążać maksymalnie leczonej nogi, bo bez kul chodzi trochę jak robot.
– Chcę ułożyć wszystkie mięśnie prawidłowo, dlatego ostatnio dużo jeździłem na stacjonarnym rowerze, zaś podczas chodzenia kule pozwalają mi utrzymać nogę we właściwym położeniu – wyjaśnił.
W niedzielę Vaculik pojawi się w parkingu razem z kolegami i obejrzy spotkanie na żywo. Dotychczas musiał zadowalać się transmisjami telewizyjnymi i – jak przyznaje – było to ciężkie dla niego doświadczenie.
- Z jednej strony oglądanie w telewizji meczów swojej drużyny jest naprawdę trudne, bo w takich chwilach chciałoby się być na torze. Mówi się trudno, trzeba się z takimi sytuacjami pogodzić. Z drugiej strony cieszyłem się z wyników, bo zespół radził sobie naprawdę dobrze i mam nadzieję, że w drugiej fazie sezonu powalczymy już ze mną w składzie o dobry końcowy wynik – kończy.
Źródło: Przegląd Sportowy
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Nie potrafię dzisiaj powiedzieć, czy powrócę do walki za tydzień, za dwa czy dopiero 1 lipca na spotkanie z Grudziądzem – rozkłada ręce Martin Vaculik, ale zaraz dodaje, że bólu kontuzjowanej nogi w czasie jazdy na motocyklu już nie odczuwa.
– Rozmawiamy natomiast o jeździe w najlepszej lidze świata, czy o startach w Grand Prix. Do tego trzeba podchodzić z szacunkiem. Jak ktoś nie jeździł przez półtora miesiąca, to nawet po kilku treningach nie oznacza, że może podjąć walkę z najlepszymi zawodnikami na świecie. Zgłoszę trenerowi gotowość do startu jedynie w momencie, kiedy poczuję, że jestem przygotowany na walkę w każdym wyścigu na 100 procent. Na obecną chwilę, to nie jest jeszcze czas, żebym mógł wyjechać do meczu – wyjaśnia.
Słowak kontuzji doznał 12 kwietnia, kiedy to w meczu ligi angielskiej nabawił się złamania kostki. Uraz był na tyle poważny, że nie wystarczyło złożyć samą kość, ale potrzebny był przeszczep skóry. Na szczęście zdołano uniknąć wszelkich powikłań, sama kostka zrosła się bardzo dobrze i Martin Vaculik zanim przyjechał do Gorzowa trenował już na swoim torze w Žarnovicy.
- Leczenie kontuzji wymagało trochę czasu, ale kiedy tylko pojawiła się szansa, to wsiadłem na motocykl i spokojnie na pełnym luzie potrenowałem na torze w Žarnovicy. Staram się być fair wobec wszystkich, poczynając od mojego teamu, poprzez klub, jak i kibiców. Potrzebuję jeszcze kilku treningów z udziałem również kolegów, na tle których mógłbym się sprawdzić. Na razie raz jedzie mi się lepiej, innym razem jest nieco gorzej. To normalne, bo tak naprawdę to miałem urwaną tę kostkę. Na szczęście wszystko jest już w porządku, co potwierdziły zdjęcia rentgenowskie i badania. Teraz potrzebuję stabilności w jeździe. Nie wiem, ile potrwa jeszcze przerwa. Jak w trakcie treningów zacznę łapać się na szprycę, to będzie to dobry sygnał – zwraca uwagę.
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W odpowiedzi na komentarz:
Witam
siema
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Witam
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
Glasgow Tigers - 47:
1. Richie Worrall - 10 (0,3,3,1,3)
2. Lewis Kerr - 8+1 (2,1,3,2*)
3. Claus Vissing - 10 (3,2,2,3)
4. Paul Starke - 5+2 (1,1*,1*,2)
5. Chris Harris - 10+1 (2,1,2,3,2*)
6. Jack Thomas - 3 (3,0,0,0)
7. James Sarjeant - 1 (1,d,0,0)

Peterborough Panthers - 43:
1. Scott Nicholls - 13 (1,3,3,3,2,1)
2. Mikkel B. Andersen (gość) - 6+1 (3,1,0,1*,1)
3. Bradley Wilson-Dean - 10 (2,2,3,1,2,0)
4. Michael Palm Toft - 5+1 (d,2*,0,0,3)
5. Ulrich Ostergaard - zawodnik zastępowany
6. Simon Lambert - 9+1 (2,3,2,1*,1)
7. Tom Bacon - 0 (w,0,0)

Bieg po biegu:
1. Andersen, Kerr, Nicholls, Worrall - 2:4
2. Thomas, Lambert, Sarjeant, Bacon (w) - 4:2 (6:6)
3. Vissing, Wilson-Dean, Starke, Palm Toft (d) - 4:2 (10:8)
4. Lambert, Harris, Andersen, Sarjeant (d) - 2:4 (12:12)
5. Nicholls, Vissing, Starke, Andersen - 3:3 (15:15)
6. Worrall, Wilson-Dean, Kerr, Bacon - 4:2 (19:17)
7. Wilson-Dean, Palm Toft, Harris, Thomas - 1:5 (20:22)
8. Kerr, Lambert, Andersen, Sarjeant - 3:3 (23:25)
9. Nicholls, Vissing, Starke, Bacon - 3:3 (26:28)
10. Worrall, Kerr, Wilson-Dean, Palm Toft - 5:1 (31:29)
11. Nicholls, Harris, Andersen, Thomas - 2:4 (33:33)
12. Vissing, Wilson-Dean, Lambert, Sarjeant - 3:3 (36:36)
13. Harris, Nicholls, Worrall, Palm Toft - 4:2 (40:38)
14. Palm Toft, Starke, Lambert, Thomas - 2:4 (42:42)
15. Worrall, Harris, Nicholls, Wilson-Dean - 5:1 (47:43)
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
W sobotniej potyczce w stolicy Dolnego Śląska Woffy nie miał sobie równych, zdobywając komplet punktów. Żużlowiec znakomicie czuł się tego dnia na torze. Podkreślił też, jak duży wpływ na jego dyspozycję, miało bardzo dobre przygotowanie owalu przez organizatorów. - To jest najlepszy tor, na jakim miałem okazję jeździć tutaj w tym sezonie. Nie jest tak przyczepny jak w poprzednich latach, ale też nie jest tak twardy, jak to miało miejsce w tym roku. Jest wiele ścieżek do jazdy, widać, że nie ma tak dużych odstępów między zawodnikami - cała stawka biegu trzyma się blisko. Kiedy jest za twardo, na tym torze wszyscy jadą jak po sznurku. Gdy jest z kolei za przyczepnie, wtedy otrzymujesz szpryce od rywala i tracisz całą prędkość. Phil Morris wykonał kawał dobrej roboty, żeby tak przygotować ten owal.
Warto również wspomnieć, że Wielka Brytania była tak naprawdę jedyną reprezentacją, która umiejętnie jechała w tych zawodach parą. Obok Woffindena na torze ścigał się Robert Lambert. Obaj żużlowcy doskonale komunikowali się ze sobą na wrocławskim owalu, dzięki czemu osiągnęli rezultat na miarę wywalczenia złotego krążka w parowej rywalizacji. - Oboje dobrze wychodziliśmy spod taśmy maszyny startowej. Udawało nam się też dobrze skomunikować ze sobą na torze. Pomagaliśmy sobie, wspieraliśmy się. W kilku wyścigach starałem się wolniej jechać, by wspomóc Roberta. Udowodnił on, że jest materiałem na bardzo dobrego zawodnika. Znacznie podniósł swoje umiejętności dzięki jeździe w lidze polskiej i szwedzkiej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zobaczymy go na torach PGE Ekstraligi - zakończył Tai Woffinden.
  Lubię
  Nie lubię
4 lata temu
27-latek podkreślił po zawodach, że jego głównym celem, jak i pozostałej części brytyjskiego zespołu, jest zdobycie złotego medalu. - Przyjechaliśmy tutaj wygrać te zawody. Gdybyśmy tak nie myśleli, to nie miałoby żadnego sensu, nawet, jeśli ograniczałoby się jedynie do przebywania w parku maszyn - zapowiedział Tai Woffinden.
Mimo przewodzenia w klasyfikacji SoN Tajski czuje po tych zawodach niedosyt. Uważa bowiem, że błędów w trakcie zawodów dopuścił się menadżer tej drużyny, Alun Rossiter. - Rosco popełnił błąd we wtorek, popełnił go również dzisiaj. Myślę, że przez to uciekło nam parę punktów. Taktyka to jednak nie jest moja praca. Mam jednak nadzieję, że nie popełni ponownie tego samego błędu w jutrzejszych zawodach.
Postanowiliśmy dopytać zawodnika, o jakie dokładnie błędy mu chodzi. - Myślę, że doskonale się domyślasz - odparł dwukrotny Indywidualny Mistrz Świata. Można się zatem domyślać, iż Woffindenowi chodziło o wypuszczenie na tor Craiga Cooka, który zarówno w turnieju barażowym, jak i we Wrocławiu nie pokazał nic wielkiego na torze.
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2022 Zuzelend.com