Spotkanie pomiędzy Innpro ROW Rybnik a Stelmet Falubazem Zielona Góra zakończył sie minimalnym zwycięstwem gospodarzy 46:44. Wydaje się jednak, że dwupunktowa zaliczka Rybniczan przed rewanżem stawia jednak Zielonogórzan jako faworytów do utrzymania się w PGE Ekstralidze.
- Radość jest bo wygraliśmy ale nie układał się od początku nam mecz. Pracowaliśmy ciężko w zeszłym tygodniu. Mieliśmy treningi całej drużyny . Wszyscy przyjechali i nie było żadnych wymówek. Duża zasługa toromistrzów bo pracowali ciężko nad tym aby przygotować tor taki jaki chcieliśmy. Wszystko zagrało. Nie był to tor pod jednego zawodnika tylko wszyscy dobrze się na nim czuli. Niestety podarowaliśmy trochę punktów gościom, a mogliśmy z pięćdziesiąt spokojnie zrobić. W przekroju całego spotkania to wszystko szło na równo. Dużo zmieniła wygrana na 5:1 pary Madsen z Ratajczakiem.
Ale co? Jedziemy do Zielonej Góry i nie stoimy na straconej pozycji. Będziemy walczyć i nie damy się tak łatwo. Widać, że Rohan ma już dobry silniki. Nicki jak to on, ale swoje zrobił w meczu. Jestem też bardzo zadowolony z Chugunova, bo wytykali mi niektórzy znawcy, co ja robię? A jednak wychodzi na to, że na tym żużlu się jeszcze znam i Gleb dzisiaj swoje zrobił będąc pod numerem trzynastym. Przed rewanżem postraszylibyśmy rywala gdybyśmy mieli na koncie pięćdziesiąt punktów. Nie wiem co myślą sobie w obozie przeciwnym ale ja uważam swoje ... - powiedział po meczu Piotr Żyto
- Spodziewałem się trudnego pojedynku lecz nie sądziłęm, że tyle błędów będzie po naszej stronie. Wiadomym jest to, iż zawodnicy z Rybnika byli u siebie i w takich sytuacjach lepiej potrafili się odnaleźć na tym obiekcie. Śmierdziało tutaj przez moment bardziej dotkliwą porażką ale na szczęście udało się coś z tego wyciągnąć. Tor dzisiaj był regulaminowy, świetny przygotowany, bardziej do ścigania, wręcz powinien być korzystniejszy dla naszych zawodników. Dalej jest strata. Startować będziemy z minus dwa. Spodziewam się kolejnego trudnego pojedynku w rewanżu bo drużyna rybnicka poczuła krew, a więc będziemy się musieli postarać i mocno przygotować. Jeździmy cały sezon więc nie będziemy nic czarować. Oczywiście trening jest całej drużyny w czwartek. Jedyne niepokojące jest to jak będzie czuł się Rasmus, no bo jednak musimy mu podziękować za to, że przywiózł kilka cennych punktów, a trzeba pamiętać, że wsiadł na motocykl dopiero wczoraj po tej kontuzji, mimo to dalej nie jest idealnie. Są ligi zagraniczne, więc część zawodników będzie startować. Czwartek trening przed meczem, na którym zapadnie decyzja co do przygotowania toru. Jednak żadnych rewolucji tam nie będzie, ale najważniejsze by mieć w punkt ustawiony sprzęt - skomentował zaraz po spotkaniu Piotr Protasiewicz