
Dla Stanisława Chomskiego to pierwszy medal po objęciu funkcji szkoleniowca Żużlowej Reprezentacji Polski pod koniec zeszłego roku. Trener liczył na obronę tytułu lecz skomplikowany regulamin zawodów utrudnił mu powołanie zawodników będących obecnie w formie, a dodatkowo dzień przed ze składu przez kontuzje wypadł Piotr Pawlicki.
- Myślę, że nie tylko ja ale też kibice liczyliśmy na obronę tego złota. Kiedyś coś się zaczyna ale też kiedyś się kończy. Dzisiaj ta passa się skończyła. Dla nas finał rozpoczął się już wczoraj, późnym wieczorem kiedy ze składu wypadł jeden z naszych filarów. Nie wiadomo jakby było lecz podejrzewam, że gorzej by nie pojechał niż jego zastępca. Taki to jest sport, że wybierać trzeba w tym momencie to co się ma. Trzeba szukać pozytywów, a srebro chluby nie ujmuje. Występ Barta Bańbora to jest coś co kibiców bardzo cieszy. Dopiero końcówka w wykonaniu Przemka Pawlickiego była dobra. Brakowało punktów pozostałych zawodników, ale no cóż, taki był skład, takie były możliwości zestawienia. Może kibice, którzy nie znają regulaminu mogą się dziwić dlaczego ten a nie inny zawodnik. Niestety czas kiedy trzeba było podać skład był bardzo odległy. Dodatkowo nie można było zrobić zmian. Nie chce aby zabrzmiało to jak tłumaczenie. Trzeba szukać pozytywów. Droga jest długa a celem jest, wiadomo, Puchar Świata. Gratuluje Duńczykom, a nas było dzisiaj stać tylko na tyle - powiedział szkoleniowiec Żużlowej Reprezentacji Polski , Stanisław Chomski