
Wrocławska drużyna przyjechała na Hallera 4 jako faworyt, który przed tą kolejką była niepokonana. Podopieczni Roberta Kościechy byli jednak doskonale spasowani z domowym owalem, dzięki czemu przez całe zawody prowadzili. Siłą drużyny okazał się wyrównany skład, co potwierdza fakt, iż tylko jeden zawodnik Gołębi zdobył tzw. dwucyfrowę a był nim Michael Jepsen Jensen, który przy swoim nazwisku zapisał 10 punktów z bonusem (2,3,2,2,1*). Wspierali go bardzo skuteczni koledzy- Maksym Drabik 9+3 (1, 3,1*,1*,3), Vadim Trasienko 9+1 ( 1,3,1,2*,2) oraz Bastian Pedersen 8 punktów (2,3,0.0.3). Trener Robert Kościecha po tym spotkaniu nie ukrywał zadowolenia z jego wyniku i przebiegu:- Trochę jeszcze nie dotarło do mnie to, że udało się zwyciężyć z Wrocławiem. Wrocław moim zdaniem, na tę chwilę, jest najmocniejszym zespołem w Ekstralidze ma bardzo wyrównany skład co pokazał w tych meczach, w których jechał. Udało się wygrać i bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Mamy dobry tydzień w czwartek wygrana z Zieloną Górą i teraz tutaj z Wrocławiem. Cieszę się bardzo, że to tak wychodzi. Chłopaki robią swoje. Jeśli chodzi o Bastiana (Pedersena - przyp. red.) to mówiłem, że on potrzebuje trochę czasu, tak samo jak Maksymem Drabikiem u nas na torze, żeby odpalić i dziś obaj odpalili.
Jedyną słabą stroną Bayersyetem GKM Grudziądz był niezbyt szybki i mało skuteczny Max Fricke, jednak trener nie powiedział o nim złego słowa i nie chciał na gorąco analizować jego występu: Ja po zawodach nigdy nie oceniam zawodników, mogę ich tylko pochwalić. A na resztę przyjdzie czas- stwierdził krótko.
Mimo dobrego wyniku końcowego, w środkowej fazie zawodów pogubieni goście zaczęli odnajdywać prawidłowe ustawienia i gonili wynik. Dość przypomnieć, że po biegu dwunastym tablica wyników pokazywała wynik 37:35. Sam trener spodziewał się jednak takiego odroczenia ekipy przyjezdnej i tak to opisał: -Nie przyjechał jakiś drugo- czy trzecioligowy zespół tylko przyjechał Wrocław, który jest naszpikowany zawodnikami z cyklu Grand Prix z czołówki światowej. Moim marzeniem było aby po pierwszej serii żebyśmy wygrywali czterema punktami i tak właśnie było. A mogliśmy wygrywać wyżej. Ciszę się z tego bardzo. Widziałem oczywiście, że w pewnym momencie wygrywaliśmy już dziesięcioma punktami ale Wrocław odpalił, przecież ci zawodnicy potrafią jeździć i w końcu dopasowali swoje motocykle. Udało się tą końcówkę zawodów rozegrać na naszą korzyść- zakończył Kostek.