Przed sezonem niemal wszyscy w Zielonej Górze , po zakontraktowaniu Dominika Kubery i Andrzeja Lebiediewa ostrzyli sobie pazury na pierwszą czwórkę i co za tym idzie walkę o medale w PGE Ekstralidze w tym roku. Jednak rzeczywistość okazała się z goła odmienna i Zielonogórzanie po sześciu pierwszych meczach z dwoma punktami zajmują przedostanie miejsce .
107 derby Ziemi Lubuskiej miały zmienić fatalny stan Stelmet Falubazu Zielona Góra. Niestety porażka z odwiecznym rywalem, Gezet Stala Gorzów jeszcze bardziej pogorszył i tak fatalny już obraz zielonogórskiej drużyny. Kompletnie zawiedli liderze: Dominik Kubera i Leon Madsen, którzy w dwójkę wywalczyli dla zespołu tylko 5 punktów.
- Słabo. Jest dwóch zawodników, którzy walczą. Mitchell tez szarpie. Michał Curzytek także dzisiaj na torze walczył. Obecnie jeździmy na maksymalnie na 38 punktów i trudno jest łatać to w jakiś sposób. Brakuje punktów Dominika i Leona bo to są zawodnicy na pozycji lidera. Niestety Domin zmienił silniki i wszyscy widzieliśmy jak to wyglądało - klapa totalna. Chłopak po meczu przepraszał i praktycznie miał łzy w oczach, bo bardzo chce wygrywać, a to mu kompletnie nie wychodzi. Zostaliśmy obnażenie po raz kolejny i to praktycznie cały komentarz do zawodów.
W sprawie Leona to nie wiem jak długo może to trawać ale spróbuje z prezesem porozmawiać. Jeżeli nic się nie zmieni zrobie poprostu zmianę za niego. Nie wiem co mam powiedzieć bo poza dwójka pewnych zawodników wyglądamy słabo. Mamy wielkie nazwiska i ktoś, nie będę mówił kto, powiedział, że zlały nas dzieci. Poniekąd się z tym zgodzę.
Sezon jeszcze trwa, a ta pierwsza czwórka , o której marzyliśmy to dzisiaj odjechała. Teraz trzeba się skupić nad tym aby wypaść dobrze w tej dolnej części tabeli. Pracujemy dalej - powiedział Grzegorz Walasek szkoleniowiec Stelmet Falubaz Zielona Góra
Redakcja (za: inf. własna)