Za nami jeden z najbardziej emocjonujących wieczorów w historii speedwaya. O tym kto sięgnie z trójki zainteresowanych po najcenniejszy laur w sezonie 2026 zadecydować miał ostatni bieg. Szczęście tego dnia było po stronie Brytyjczyka, Roberta Lamberta i to on ostatecznie po raz pierwszy w karierze wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Świata.
- To jest niesamowite, że wygrałem na moim domowym stadionie. Miałem tutaj w Toruniu kilka słabych rund SGP i trochę pecha. Toruń to mój klub, a także miejsce, w którym mieszkam. Możliwość wygrania tutaj to coś naprawdę wyjątkowego. Kiedy to do mnie dotrze, to będzie niesamowite uczucie.
Zdobycie tytułu mistrza świata jest zupełnie nieoczekiwane. Tak wiele czynników złożyło się na to za kulisami i pomogło mi dotrzeć do tego momentu. Jestem pewien, że Bartek czuł to za każdym razem, gdy był mistrzem świata, i ogromny szacunek dla niego.
Jestem też z siebie niesamowicie dumny, że panowałem nad emocjami i dawałem z siebie wszystko, wyścig po wyścigu. Nawet kiedy w finale mieliśmy trzech najlepszych zawodników na świecie, a wszystko zależało od tego, dałem radę. Wciąż do mnie dociera i prawdopodobnie nie dotrze do mnie przez kilka dni. Jestem super szczęśliwy. Nigdy nie spodziewałem się ani nie planowałem tego, co wydarzyło się w drugiej połowie sezonu. Stało się to naturalnie, a kiedy tak się dzieje, to znaczy, że tak miało być. Dotarcie do tego punktu wymagało ciężkiej pracy, ale kiedy wszystko idzie dobrze, to idzie dobrze - powiedział nowo kreowany Indywidualny Mistrz Świata, Robert Lambert