Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Oskar Bober: Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
 09.12.2019 11:14
W roku 2019 nabierał seniorskiego doświadczenia w drugoligowej Polonii Piła. Odjechał 10 meczów uzyskując średnią 1,614 pkt./bieg. W sezonie 2020 zobaczymy go w macierzystym Speed Car Motorze Lublin. Jak widzi swoją rolę w żółto-biało-niebieskich barwach? Zachęcamy do lektury rozmowy z żużlowcem.

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Jaki był dla ciebie 2019 rok, czyli twój pierwszy w roli seniora?

Na pewno trudny pod względem mentalnym i organizacyjnym. Nie wszystko układało się tak, jakbym tego chciał. Życie napisało własny scenariusz, ale to już jest za mną. Teraz trafiłem do bardzo dobrego klubu, wróciłem do domu i mam nadzieję, że będzie mi łatwiej.

 

Z pewnością, gdy otrzymałeś ofertę od Speed Car Motoru, w którym się wychowałeś, w dodatku na starty w PGE Ekstralidze, to długo się nie zastanawiałeś?

Wiadomo, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Rzeczywiście, gdy pojawiła się taka możliwość, to wszystko uzgodniliśmy dość szybko i cieszę się, że jestem z powrotem w Motorze.

 

W nadchodzącym sezonie jesteś szykowany na pozycję zawodnika nr 8, czy masz po prostu walczyć o miejsce w składzie?

Przed podpisaniem kontraktu dowiedziałem się, kto w drużynie jest przydzielony do jakiej roli. Na pewno startuje z ciężkiej pozycji i zdaje sobie z tego sprawę. Aczkolwiek, wszystko jest w moich rękach i jak będę w dobrej formie, to chcę być przydatny temu zespołowi. Skupiam się więc na bardzo dobrym przygotowaniu do sezonu. Nie chcę być tylko statystą, tylko pomagać, kiedy będzie taka potrzeba. Podjąłem rękawice i bardzo się cieszę, że tu wróciłem. Teraz trenuje bardzo mocno, żeby nie móc sobie nic zarzucić.

 

Śledziłeś w minionym sezonie rozgrywki PGE Ekstraligi w roli widza. Czułeś dumę, że skazywane na pożarcie „Koziołki” utrzymały się na kolejny sezon, a cała żużlowa Polska zachwycała się poziomem kibicowania w Lublinie?

Zdecydowanie tak. Jeśli chodzi o otoczkę, to od początku swojej reaktywacji, Motor udowadnia, że wszystko jest w tym klubie na wysokim poziomie. PGE Ekstraliga to tylko potwierdziła. Można powiedzieć, że Lublin wprowadził nowe trendy i odświeżył rozgrywki, zwłaszcza pod względem kibicowskim. A co do wyniku to na pewno było miłe zaskoczenie i fajnie, że to się tak ułożyło, bo wielu dziennikarzy oraz ekspertów skazywało nasz klub na stratę przed sezonem. Ja natomiast mówiłem, że chłopaki zawsze będą walczyć i pokażą na torze „serducho”. I tak było.

 

A o co będziecie walczyć w najbliższym sezonie?

Biorąc pod uwagę strategię klubu, a także nasze sportowe ambicje jako zawodników, to fajnie byłoby podnosić poprzeczkę z roku na rok coraz wyżej. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z pewnością są czynione wszelkie starania, by zakręcić się w okolicach fazy play-off. Będziemy dawać z siebie wszystko i robić, co w naszej mocy, by tak się stało. Zweryfikuje nas tor.

 

Szykujesz duże inwestycje sprzętowe na najbliższy sezon?

Oczywiście. PGE Ekstraliga tego wymaga, więc motocykle i silniki są już pozamawiane. Czeka nas dużo pracy, ale trzeba trafić w sprzęt. Wiadomo, że to jest trochę loteria, lecz jestem dobrej myśli. Najbardziej cieszy mnie to, że w najbliższym sezonie będę miał bardzo dobrego mechanika. Mogę się pochwalić, że będę współpracował z Grzegorzem Rempałą, który dołączył do mojego teamu. To bardzo doświadczona osoba, której mi zawsze brakowało. Zazdrościłem chłopakom, którzy mieli taką prawą rękę z ogromną wiedzą w kwestiach sprzętowych. Dzięki swojemu doświadczeniu, takie osoby dużo wnoszą i pomagają w trakcie zawodów, bo czasem można się łatwo pogubić, a mecz mija bardzo szybko. Perspektywa współpracy z Grzegorzem daje mi fajnego, pozytywnego kopniaka.

 

Do tej pory Grzegorz współpracował z Dawidem Lampartem, więc można powiedzieć, że dobrze się znacie i często się widywaliście w parku maszyn?

Dokładnie. Zawsze mieliśmy fajny kontakt i patrzę z optymizmem na tę współpracę.

 

II liga pozwoliła ci dobrze odnaleźć się żużlu na poziomie seniorskim? Z wyników nie byłeś zbytnio zadowolony, ale pojechałeś dla Polonii Piła niemal w każdym spotkaniu minionego sezonu. Czujesz, że nabrałeś doświadczenia?

Jeśli chodzi o liczbę startów, to nie pojechałem tylko w ostatnim meczu rozgrywek, bo klub z Piły miał problemy finansowe. Cóż, inaczej sobie to wszystko wyobrażałem, ale podpisałem tam kontrakt i w trakcie sezonu musiałem wiele rzeczy brać na klatę. Początek rozgrywek był ciężki, a w ich trakcie delikatnie zaczęło się poprawiać. Myślę, że gdyby wtedy nie było tylu klubowych problemów i wszystko by normalniej funkcjonowało, to na dobrym, wysokim poziomie jechałbym do końca sezonu. Nie ma jednak co do tego wracać i 2019 rok oddzielam grubą kreską.

 

Natomiast przyszły rok powinien być dla ciebie wyzwaniem, bo jak dotąd nie miałeś zbyt dużej styczności z PGE Ekstraligą na torze.

Zgadza się. Pojechałem tylko w jednym meczu w barwach Betard Sparty Wrocław jako junior, ale właściwie nie ma o czym mówić. To była bodajże 12 kolejka sezonu. W połowie lipca zostałem o 1 w nocy wrzucony na głęboką wodę. Nie dałem wtedy rady. Ale teraz jestem starszy, mądrzejszy, bardziej doświadczony, więc mam nadzieję, że będzie lepiej.

Marcin Góreczny (za: motorlublin.com.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (133)
9 miesięcy temu
https://twitter.com/i/status/1204105746389954564
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
Konto usunięte
W odpowiedzi na komentarz:
To już przesądzone! Od sezonu 2020 we wszystkich zawodach pod egidą FIM i FIM Europe w motocyklach żużlowych funkcjonowały będą limitery. Silniki o pojemności 500 cm, na których zawodnicy wystartują m.in. w Grand Prix czy mistrzostwach Europy, będą musiały posiadać ograniczenie obrotów do 13500! W tym tygodniu ma się ostatecznie rozstrzygnąć czy rewolucja techniczna obejmie także polskie ligi.
dwuzaworowe jawy i po problemie
tunerzy idą z torbami
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
Kildemand chociaż sezon 2016 zaczął od wygranej, to nie zdołał utrzymać się w cyklu mistrzostw świata. W PGE Ekstralidze też z roku na rok spisywał się gorzej. W barwach Fogo Unii Leszno było już bardzo przeciętnie (średnia 1,404 w 2016 roku i 1,479 rok później), w tarnowskiej Unii jeszcze gorzej (1,346 pkt/bieg), a tegoroczny wkład w dorobek Stali Gorzów, to już był totalny obraz nędzy i rozpaczy (średnia 0,979 pkt/bieg).

Dlatego wybór w listopadowym oknie transferowym oferty pierwszoligowego Zdunek Wybrzeża Gdańsk wszyscy przyjęli ze zrozumieniem. - Moim zdaniem zrobił to jednak o parę lat za późno. Już po dwóch kiepskich sezonach w Lesznie powinien poważnie się nam swoją przyszłością zastanowić. Nie wierzę by jeszcze kiedyś był w stanie nawiązać równorzędną walkę z czołowymi zawodnikami Grand Prix. W pierwszej lidze na pewno będzie punktował znacznie lepiej, niż w PGE Ekstralidze, ale to tylko dlatego, że rywale będą mniej wymagający. W mistrzostwach świata i najwyższej polskiej lidze specjalnie miejsca dla niego nie widzę. W końcu ma już 30 lat! To, że wygrał kiedyś dwa turnieje Grand Prix nic nie znaczy. Trafiło się. Ludziom też czasem uda się trafić w totolotka, nawet więcej niż raz, ale fart nie trwa wiecznie - ocenił Krzystyniak.

Osoby, które w przeszłości miały okazję ściśle współpracować z Duńczykiem twierdzą, że regres zaczął się w momencie gdy Kildemand zrezygnował ze współpracy z trenerem mentalnym. To ten fachowiec, w ogóle nie znający się na żużlu, potrafił go ponoć doskonale zmotywować. Tymczasem zawodnik przyczyn niepowodzeń szukał głównie w sprzęcie, przeskakując od jednego tunera, do drugiego, chociaż w okresie największych trumfów należał do ulubionych zawodników Flemminga Graversena i zawsze miał u niego serwisowane silniki w pierwszej kolejności. - Głowa ma ogromne znacznie. Ja się dziwię, że wcześniej nie wrócił do tego faceta od przygotowania mentalnego lub nie spróbował poszukać zastępczej drogi. Skoro teraz się o tym mówi, to na pewno już dużo wcześniej docierały do niego takie rady. Życzę mu naprawdę z całego serca, żeby zdobywał jak najwięcej punktów, bo znam z autopsji te nieprzyjemne chwile, gdy zjeżdżało się z toru na końcu stawki lub wracało z meczu z mizernym dorobkiem. Droga dłużyła się wtedy niemiłosiernie. Tak jak jednak wspomniałem wcześniej. Nie wierzę, żeby był w stanie do światowej czołówki powrócić - zakończył Krzystyniak.
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
Władze GKSŻ twierdzą, że są jeszcze na etapie ostatnich konsultacji w tej sprawie, ale wszystko wskazuje na to, że ograniczenie obrotów będzie obowiązywało w przyszłym roku we wszystkim polskich ligach.

– Limitery mogą tylko pomóc ograniczyć koszty tuningu i serwisu sprzętu. Niewiele osób jest w stanie sobie wyobrazić, że ciężar tłoka przy pracy góra-dół na starcie, dochodzi do 4 ton. To czysta matematyka, wystarczy policzyć. Takie przeciążenia zaś skutkują mikropęknięciami i obniżają trwałość silników - mówił już jakiś czas temu Mirosław Dudek, były mechanik żużlowy, dealer Jawy. - Tak naprawdę na dystansie motocykle nigdy nie osiągają takich obrotów. 9-10 tysięcy to jest maksimum. Na maksymalnych obrotach silniki pracują tylko na starcie i często przez to dochodzi do ich „przekręcenia” - dodał.

- Silniki z limiterami będą miały większą żywotność. Zawodnicy nie będą zmuszeni tak często oddawać ich do tunerów – potwierdził Jim McMillan, były szef techniczny FIM. - Skoro na dystansie silniki te nie osiągają szczytowych prędkości obrotowych, to po co im 14 tysięcy obrotów i więcej na starcie? Nie powinno do tego dochodzić. Nie może być tak, że postęp techniczny, tylko i wyłącznie generuje dodatkowe koszty. Zawodnicy ze światowej czołówki, którzy dużo zarabiają, są w stanie sobie z tym poradzić, ale młodsi nie. Uważam, że limitery wyrównają nieco szanse zawodników w tym sporcie – dodał Brytyjczyk na łamach Speedway Star.
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
To już przesądzone! Od sezonu 2020 we wszystkich zawodach pod egidą FIM i FIM Europe w motocyklach żużlowych funkcjonowały będą limitery. Silniki o pojemności 500 cm, na których zawodnicy wystartują m.in. w Grand Prix czy mistrzostwach Europy, będą musiały posiadać ograniczenie obrotów do 13500! W tym tygodniu ma się ostatecznie rozstrzygnąć czy rewolucja techniczna obejmie także polskie ligi.
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
Mecz West Ham United - Arsenal skomentują Marcin Rosłoń i ... Łukasz Fiabiański!!!!!
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Dyrektor Bolonii wczoraj powiedział że go nie będzie ja coś słyszałem o Napoli.
no to milan bedzie
napoli nie bdzie to zdmentowali jakis czas temu
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
ibra bedzie albo w milanei albo bologni
inne opacje nei whcodzqa w gre
Dyrektor Bolonii wczoraj powiedział że go nie będzie ja coś słyszałem o Napoli.
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Czyli Ibra idzie do Napoli :(
ibra bedzie albo w milanei albo bologni
inne opacje nei whcodzqa w gre
  Lubię
  Nie lubię
9 miesięcy temu
W odpowiedzi na komentarz:
Napoli dogadane z Gattuso. Możliwe zwolnienie, ale również rezygnacja Ancelottiego
Czyli Ibra idzie do Napoli :(
  Lubię
  Nie lubię
© 2002-2015 Zuzelend.com