Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Paweł Przedpełski: Trochę sam sobie strzeliłem w kolano
 20.04.2026 17:21
W piątkowy wieczór odbył się pierwszy w tym sezonie mecz PGE Ekstraligi na stadionie GBS Gorzów im. Edwarda Jancarza.

W tym spotkaniu Gezet Stal Gorzów minimalnie uległa aktualnemu liderowi tabeli Betard Sparcie Wrocław 44:46. Podkreślić należy, iż gospodarze do tych zawodów przystąpili osłabieni brakiem swojego podstawowego juniora- Oskara Palucha. Młodzieżowiec zmuszony był oddać swoje miejsce w składzie mniej doświadczonemu koledze-Oskarowi Chtłasowi z uwagi na kontuzję doznaną w czasie środowych zmagań w Srebrnym Kasku. Pod jego nieobecność ciężar walki o cenne punkty spadł na tak zwaną drugą linię gorzowskiej drużyny, w tym na nowy nabytek Pawła Przedpełskiego.

 

Pochodzący z Torunia  zawodnik zadebiutował na owalu nad Wartą w drugiej kolejce najlepszej żużlowej ligi świata zdobywając 4 punkty z bonusem (0,0,2*, 1,1). Zdecydowanie to nie był wymarzony start Pawła, który po zawodach tak skomentował swój występ: Generalnie z całych zawodów w moim wykonaniu nie jestem zadowolony. Po dwóch pierwszych biegach zmieniłem motocykl i było trochę lepiej, lecz bez diametralnej rewelacji. Musimy się jeszcze z tymi ustawieniami połapać i wyciągnąć wnioski na chłodno, bo  było trochę nerwowo. Już ten pierwszy przerwany bieg mnie trochę wyprowadził z równowagi. W powtórce start już nie był taki jak na inaugurację. Ja robiłem wszystko tak jak na treningu,dopiero jak zacząłem robić odwrotnie to  było troszkę lepiej. Cały czas sugerowałem się tym treningiem i trochę sam sobie strzeliłem w kolano. Teraz muszę wyciągnąć wnioski aby więcej już tych błędów nie powielać w kolejnym spotkaniu- analizował Przedpełski. 

 

Mimo mizernej postawy tego zawodnika drużyna gorzowskiej Stali, która skazywana była na pogrom z tak silnym rywalem jak Sparta, ostro zawalczyła. Największy opór stawiali Jack Holder, Anders Thomsen i Mathias Pollestad, którzy łącznie zdobyli 34 z 44 punktów całej drużyny. Nie można jednak ukryć, że najwięcej emocji  kibicom zgromadzonym na trybunach i przed telewizorami dostarczył sam wynik zawodów nie fantastyczne mijanki na torze, bo ich brakowało. Nasz rozmówca tak opisał walory tych zmagań- Mam nadzieję, że samo spotkanie jak i widowisko mogło się kibicom w miarę podobać aczkolwiek chyba wyprzedzania za dużo nie było. Myślę, że po zimie wszyscy są głodni żeby obejrzeć  na żywo żużel. 

 

foto:Piotr Taskin

Karolina Swora (za: informacja własna)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2026 Zuzelend.com